Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2012-07-23
Data modyfikacji: 2012-07-27

III wiek – V władza

 

Zapewne dyskusja o reformie emerytalnej nie natchnęła osób po sześćdziesiątce wiarą w siebie. Większość ekonomicznych ekspertów, rządzących polityków i zaangażowanych po słusznej stronie publicystów przedstawiało ludzi starych jako klasę próżniaczą, pasożytującą na tyrających bez opamiętania młodych.

Choćby młodzi żyły wypruli, harowali po dwadzieścia godzin na dobę, stetryczałych nygusów nie utrzymają. Emeryci to dla państwa ciężar ponad siły. Im mniej ich w społeczeństwie, tym dla wszystkich lepiej. Także dla nich.

***

Wiek przechodzenia na zasłużony odpoczynek podniesiono w roku ustanowionym przez Senat Rzeczpospolitej „Rokiem Uniwersytetów Trzeciego Wieku”. Rokiem organizacji, których celem jest twórcze zagospodarowywanie czasu ludzi mających zawodową aktywność za sobą. Nadrabianie kulturalnych, towarzyskich, intelektualnych zaległości z okresu, kiedy praca, wychowywanie dzieci, prowadzenie domu na samorozwój nie pozwalały.

Władza znów okazała się niekonsekwentna. Rzeczywiście, przynależność do uniwersytetu trzeciego wieku wymaga energii i zapału pozwalających na pełnoetatowe zatrudnienie, lecz z drugiej strony, bogate programy „akademickie” wykluczają równoczesne oddawanie się zarobkowym czynnościom. Albo rybki, albo akwarium.

Odludkom wstęp wzbroniony

Kolejne uniwersytety trzeciego wieku zakładają na facebooku swoje profile. Wśród nich można znaleźć „uczelnie” powstałe przy stowarzyszeniach, prawdziwych szkołach wyższych, a także funkcjonujące pod patronatami gmin i samorządowych instytucji. Jedno jest pewne, nie są to miejsca dla odludków, jednostek ceniących grona bardziej kameralne czy dotkniętych zaawansowanym niedołęstwem. Barierą uczestnictwa może być także niemożność uiszczania członkowskich składek.


Enklawa radości życia.

Uniwersytet trzeciego wieku stanowi natomiast doskonałą ofertę dla tych, którzy znajdują satysfakcję w zbiorowym (by nie powiedzieć: stadnym) „kreowaniu rzeczywistości”. Świetnym materiałem na „studentów” wydają się np. byli harcerze, pamiętający wesołe falowanie przy ognisku, w rytm gitarowo-wokalnego utworu, porywająco wykonywanego przez druha-drużynowego.

***

Na społecznościowym portalu bardzo znany senator (wybitny twórca kultury) nie omieszkał poinformować, komu ten rok izba wyższa parlamentu poświęciła. Senatora zakrzyczano wpisami o klepiących biedę starcach, głodowych emeryturach, paroletnim oczekiwaniu na planowe, przywracające jako taką samodzielność zabiegi chirurgiczne (operacje zaćmy, stawu biodrowego itd.) Czy wobec wymienionych (powszechnych) problemów taktowne jest majaczenie o uniwersytetach trzeciego wieku?


Superważne wydarzenie - wybory prezesa.

Rzecz w tym, że Polska to kraj paradoksów. Zatrważająco powiększa się odsetek popadających w skrajną nędzę (o czym mówią dane Głównego Urzędu Statystycznego), a jednocześnie przybywa enklaw radości życia, jakimi są uniwersytety trzeciego wieku: - „Obejmujący dziś już 350 uniwersytetów i ponad 100 tysięcy członków ruch społeczny jest prawdziwym fenomenem na skalę europejską, niemającym sobie równego pod względem bogactwa działalności i inicjatyw. Chociaż uniwersytety trzeciego wieku mają w Polsce już trzydziestopięcioletnią tradycję, to jednak dopiero od momentu odzyskania wolności przez nasz kraj przeżywają prawdziwy rozkwit. Zaświadcza to o szybko rosnących aspiracjach polskich seniorów nie tylko w dziedzinie edukacji, lecz także kultury, sportu, turystyki i rekreacji” – głosi podpisana przez Marszałka Bogdana Borusewicza uchwała (z 1 lutego 2012 roku). Bijący z niej optymizm zdają się potwierdzać tryskający dobrym humorem, rozśpiewani i roztańczeni „studenci” (głównie „studentki”, bo to one ze względu na prawidłowości demograficzne tworzą trzon „uniwersytetów”).

Naukowo, praktycznie, rozrywkowo

Nazwa organizacji zobowiązuje. W ich radach programowych zasiadają autentyczni profesorowie wyższych uczelni, wykłady inaugurujące rok „akademicki” wygłaszają nierzadko niekwestionowani luminarze nauki i kultury. 

W nieco dusznej i mrocznej salce domu kultury w Łazach (województwo śląskie) o wadach i zaletach amerykańskiej demokracji opowiadał prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Mania. W sąsiednim, powiatowym Zawierciu nowy rok zajęć otworzyli znawcy epoki cesarza Franciszka Józefa, krakowscy dziennikarze Leszek Mazan i Mieczysław Czuma.


Profesor Andrzej Mania.

Urozmaicanie i atrakcyjność bieżącej działalności zależą od inicjatywy liderów nadających ton środowisku. W układaniu programów bardzo przydatne jest posiadanie osobowości (a najlepiej doświadczenia) instruktora ZHP lub innej, niegdyś masowej organizacji młodzieżowej. Przykładem preferowanej aktywności są posty na facebookowej stronie Barlineckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku (województwo zachodniopomorskie): - „Lało w tym dniu od samego rana wobec czego nie było wymarszu do "Szaraka" na ognisko. Była natomiast okazja aby poinformować wszystkich o naszych najbliższych i dalszych planach. Pani Rudnicka powiedziała o sekcjach jakie zamierzamy kontynuować. Najważniejsze, to: język niemiecki i angielski, kurs komputerowy dla początkujących, sekcja turystyczna oraz zajęcia plastyczne (malarstwo) oraz dyskusyjny klub książki. Jest planowane również otwarcie stałej działalności "świetlicy" - gdzie raz w tygodniu można się spotkać, podyskutować o różnych sprawach ze znajomymi, pograć w gry planszowe przy kawie lub herbacie. Jest planowana również sekcja wolontariatu - pomocy wzajemnej. Pan Tadeusz Ratuszny - kierujący sekcją turystyczną szeroko omówił planowane przedsięwzięcia. Pomocą będzie służył pan Grzegorz Przybylski, który zna bardzo dobrze cała przyrodę naszej gminy. Przygotowane przez nas ogórki, chleb oraz smalec wraz z napojami zostały zużyte zgodnie z przeznaczeniem i seniorzy przy muzyce i w przyjemnej atmosferze spędzili ten czas.”.

Pora na ambitniejsze cele 

Z politycznego punktu widzenia inwestowanie w uniwersytety trzeciego wieku jest bardziej opłacalne i zdecydowanie mniej kosztowne niż np. w pomoc medyczną ludziom w podeszłym wieku. Schorowani, przykuci do łóżek, skazani na bezustanny dozór opiekunów, do urn wyborczych nie pójdą. Hoży i rześcy studenci-seniorzy jak najbardziej. Pamiętanie o nich należy do kanonu sprawowania lokalnej władzy. Zwłaszcza w niewielkich miasteczkach, prowincjonalnych gminach, których najbliższe sąsiedztwo tworzą jedynie pola, łąki i lasy. Pozbawiona perspektyw młodzież ucieka stamtąd do dużych ośrodków, zatem na miejscu odłam „poprodukcyjnych” systematycznie rośnie. Jeśli chcą gromadnie organizować sobie emerycki czas, to czemu im tego nie ułatwić. Za życzliwość potrafią odwdzięczyć się w najpiękniejszy z możliwych sposób – odpowiednio skreśloną kartką do głosowania.


Śpiewaj, podróżuj dla przyjemności.

Bywa, że gospodarze terenu osobiście włączają się w tworzenie uniwersytetów trzeciego wieku. Wraz z bliskimi współpracownikami pomagają w dopełnieniu niezbędnych formalności, dbają by o ich „założycielskim” wkładzie nie zapomniano.

Tam gdzie nowo wybrana „głowa” gminy zastaje już funkcjonującą organizację, tam stara się zjednać sobie jej członków. Czasami przychylności seniorów nie da się zdobyć bez zmian w kierownictwie „uniwersytetu”, pamiętającym minioną, całkiem udaną dla „studentów” kadencję samorządową. Jeśli mile wspominana jest poprzednia władza (która w wyborach rywalizowała z obecną), nie pozostaje nic innego, jak odsunąć od wpływów mile wspominających.


Zakończenie roku akademickiego.

Na szczęście dla rządzących, również w „uniwersytetach” zdarzają się frakcyjne podziały, animozje, zróżnicowane sympatie polityczne. Gdy umiejętnie je podsycać, subtelnie lub bardziej prymitywnie grać na sprzecznych ambicjach, można przeciwników zastąpić sprzymierzeńcami. Potem przyjaznej atmosferze nic już nie stoi na przeszkodzie. Można bez wewnętrznych oporów zaszczycać ważne dla „studentów” uroczystości, oddać im na siedzibę jakiś gminny lokal, podkreślać pierwszoplanową rolę trzeciego wieku. To procentuje.

***

O wadze seniorskiego środowiska (której jego członkowie najprawdopodobniej nie są swiadomi) świadczą zabiegi tych, których droga do wysokich stołków jest jeszcze bardzo długa i bardzo niepewna. Pewien, obiektywnie nieprzyjemny, młody człowiek (w wielkim mieście kariery raczej by nie zrobił) dla uniwersytetu trzeciego wieku stara się być przesympatyczny. Pomaga w pisaniu niezbyt skomplikowanych wniosków o unijne wsparcie „akademickich” projektów, raz nawet zdobył się na pieniężną darowiznę. Co prawda suma nie była oszałamiająca (tysiąc złotych), za to jej przekazanie na miarę finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Okrągły jubileusz „uniwersytetu”, sala pełna gości, błyski lamp aparatów fotograficznych, a na scenie On. Wypróbowany przyjaciel organizacji z ogromną, prostokątną dyktą (symboliczny czek), na której wymalowana została kwota darowizny.

W ten sposób buduje się polityczne zaplecze, koduje w umysłach adresatów swój pozytywny wizerunek, przygotowuje grunt pod przyszły skok na władzę. Socjotechnika mało wyszukana, acz niekiedy skuteczna.

***

Jeśli prasa jest w demokratycznym państwie „czwartą władzą”, to uniwersytety trzeciego wieku są na prowincji „władzą piątą”. Hymn jednego z nich postuluje: - „Kształtuj swój umysł, zadbaj o ciało, by życie milej ci upływało. Doskonal swoje umiejętności, śpiewaj, podróżuj dla przyjemności”.

Najwyższy czas postawić sobie ambitniejsze cele, a lokalnej władzy bardziej wymagające zadania.

Autor: Maciej Pawłowski


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi