Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2012-07-30

Tam, gdzie pobrzmiewa imię wieszcza

 


Grażyna Kapaon, prezeska stowarzyszenia Rzeczpospolita Norwidowska.

Przemysław Chrzanowski: Rzeczpospolita Norwidowska – gdzie jej szukać na mapie?

Grażyna Kapaon, prezeska stowarzyszenia Rzeczpospolita Norwidowska: - To powiat wołomiński, a ściślej rzecz ujmując niewielka gmina Strachówka oraz jej najbliższa okolica. To tutaj na przestrzeni wieków miały miejsce wydarzenia, które są naszym bezcennym dziedzictwem. Pielęgnujemy pamięć o wybitnych osobowościach związanych z regionem, szczególną uwagę poświęcając Cyprianowi Kamilowi Norwidowi oraz jego wybitnym przodkom.

Norwid chętnie podkreślał, że po kądzieli jego przodkiem był król Jan III Sobieski. I ten ślad wiedzie wprost do Strachówki?

- To prawda. Historia bierze początek od osoby Józefa Sobieskiego, w prostej linii potomka króla Jana III Sobieskiego, który miał niegdyś posiadłość w Strachówce. Na początku XIX wieku zamieszkał on u nas z żoną Hilarią z domu Buyno. Z tego związku narodziła się córka Anna, którą poślubił Ludwik Zdzieborski. Owocem tego związku stała się Ludwika Zdzieborska, której wychowaniem po śmierci matki zajęli się dziadkowie. Mieszkając w dworze Sobieskich, poznała przybyłego ze Wschodu niejakiego Jana Norwida. Mówiło się o nim, że był niezłym ladaco. Nie przeszkodziło to jednak Ludwice w tym, by się w nim zakochać.

W niedługim czasie zapadła decyzja o ślubie, który państwo Norwidowie wzięli w kościele w Sulejowie, miejscowości położonej w odległości około pięciu kilometrów od Strachówki. Ludwika stała się w trzecią żoną Jana i wydała na świat najpierw Paulinę oraz Ludwika, a potem zapadła decyzja o sprzedaży majątku w Sulejowie. I właściwie tuż przed samymi narodzinami Cypriana przeprowadzają się do pobliskiej miejscowości Laskowo –Głuchy. I właśnie tutaj 21 września 1821 roku na świat przychodzi wielki romantyk, jeden z naszych wybitnych wieszczów narodowych.

Matka Cypriana bardzo szybko umiera, a on w raz ze swoim rodzeństwem trafia pod opiekę swej prababki Hilarii Sobieskiej. Nie trwa to zbyt długo, bowiem i ona niebawem także umiera. Miało to miejsce tuż po przeprowadzce do Warszawy, gdzie Cyprian przeżywa swoją wczesną młodość. Potem, jak wiadomo, emigruje do Paryża i już więcej do Polski nie wraca.

Historia Cypriana Kamila Norwida i jego zacnych przodków rozgrała się przed laty na waszej ziemi. Postanowiliście uczynić z tego swój lokalny atut?

- Dokładnie tak. Ale muszę zaznaczyć, że nie chodzi tutaj tylko o Strachówkę, ale i o Wólkę Kozłowską, Sulejów, Dąbrówkę, Laskowo-Głuchy. To wszystko składa się na Rzeczpospolitą Norwidowską. Miejsca te są przesiąknięte na wskroś duchem poety i rzeczywiście stały się naszym regionalnym skarbem.

Rzeczpospolita Norwidowska to projekt stosunkowo młody. W jakich okolicznościach narodziła się jego koncepcja?

- To było 11 lat temu, w Polsce celebrowaliśmy wówczas rok norwidowski. Zaczęliśmy myśleć trochę poważniej o tym, co gdzieś kołatało się w naszych głowach, co pobrzmiewało w lokalnych wspomnieniach, historiach nie do końca zgłębionych. Myśmy wiedzieli pobieżnie co nieco o tym, że w Strachówce był dwór, że stąd pochodzi rodzina Norwida. Ale nie było w tym żadnego konkretu, brzmiało to jak legenda. W końcu postanowiliśmy sprawdzić czy to, co mówią ludzie to rzeczywiście prawda. Zorganizowaliśmy w naszej szkole Dzień Norwidowski, na który zaprosiliśmy norwidologa z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Zofię Dambek. To, czego dowiedziała się od nas, co zobaczyła w Strachówce i pobliskich wsiach zdecydowanie poszerzyło jej horyzonty w zakresie wiedzy na temat Norwida. Z drugiej strony, to co od niej usłyszeliśmy, przerosło nasze oczekiwania. Okazało się bowiem, że idąc tropem przodków poety, pani Zofia trafiała już wcześniej w nasze okolice. To potwierdziło, że nasze przypuszczenia były właściwe.

Zainicjowany wówczas kontakt z Uniwersytetem Adama Mickiewicza okazał się owocny?

- Jak najbardziej. Niedługo potem przyjechała do nas kolejna pani norwidolog Elżbieta Lijewska, przyjechała także szefowa pracowni życia i twórczości Norwida pani profesor Zofia Trojanowiczowa. Byli też studenci i doktoranci, którzy prowadzili u nas badania naukowe. Przy okazji zorganizowaliśmy wspólnie wiele interesujących przedsięwzięć dla najmłodszych. Mówię tutaj o rajdach i wycieczkach śladami Norwida. Pamiętam wyprawę do Korczewa, w którym poeta nigdy nie był, ale z którym związał się poprzez kontakty na emigracji, napisał nawet niezwykle piękny wiersz pod tytułem „Do pani na Korczewie” . 

Waszym znakiem firmowym stała się jednak inna impreza. To wiosenny korowód weselny rodziców Cypriana Kamila Norwida.

-  Co roku organizujemy swoisty happening, nawiązujący do historycznego wydarzenia, jakim był  ślub Ludwiki Ździeborskiej i Jana Norwida, który odbył się 25 kwietnia w 1818 roku w kościele w Sulejowie. Uroczystość rozpoczyna się mszą świętą w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Strachówce. Potem spod kościoła wyrusza korowód weselny prowadzony przez „konną szlachtę”. Na bryczkach i wozach jadą zaproszeni goście i mieszkańcy. W drodze do Sulejowa korowód zatrzymuje się przy cmentarzu parafii Sulejów, aby złożyć kwiaty na grobie księdza Jakuba Dosta, przyjaciela rodziny Sobieskich i Norwidów. Ksiądz Dost udzielał ślubu państwu Norwidom.

W tym roku w ramach imprezy w kościele św. Trójcy w Sulejowie odbył się przepiękny koncert. Mieszkańcy obu gmin mogli wysłuchać utworów instrumentalnych Johana Straussa, Georga Bizeta, Georga Gershwina w wykonaniu kwartetu klarnetowego „Scherzo”. Z najpiękniejszymi ariami operowymi wystąpili również Barbara Żarnowiecka (sopran) i Piotr Rafałko (tenor).

A czy wzorem wiejskich wesel, u Norwidów jest też czas na biesiadę?

- Oczywiście, odbywa się ona w naszej Strachówce. Jak na taką uroczystość przystało, nie może zabraknąć weselnych zwyczajów i obrzędów. O odpowiedni wyraz artystyczny dbają lokalne koła gospodyń wiejskich. W tym roku po placu przyszkolnym (gdzie odbywała się impreza) przechadzali się szlachcice z Grupy Artystycznej „Rekonstrukto”, którzy pojedynkowali się na szable i rapiery, zakuwali niesforną gawiedź w dyby i oddawali pod sąd miejscowe „czarownice”.

Rzeczpospolita Norwidowska to także imię waszego Zespołu Szkół. Czy łatwo było przeforsować tę skąd inąd odważną koncepcję?

- Z naszym samorządem gminnym spieraliśmy się w tej kwestii równo pięć lat. Zdawaliśmy sobie sprawę, że najprościej byłoby nadać placówce imię Norwida. Ale takich szkół jest w kraju bardzo dużo. Nam zależało na tym, by podkreślić związek poety i jego rodziny z naszą ziemią. Udało nam się jednak postawić na swoim. Z perspektywy czasu uważam, że bardzo pomogło nam w tym zaproszenie siostry Aliny Merdas ze zgromadzenia sacre coeuer. Poprowadziła u nas rekolekcje, a potem sporo rozmawialiśmy – również na temat naszych bojów o imię dla szkoły. Mniej więcej w tym czasie powstał list do naszego papieża Jana Pawła II, w którym prosiliśmy o wstawiennictwo w sprawie nadania imienia placówce. Ona ten list zabrała… Mamy takie zdjęcie, kiedy siostra Alina Merdas klęczy na Placu św. Piotra przed Janem Pawłem II i wręcza mu list od Rzeczpospolitej Norwidowskiej…

Można zatem powiedzieć, że osiągnęliście sukces dzięki błogosławionemu papieżowi Janowi Pawłowi II?

- Zdjęcie, o którym powiedziałam przed chwilą, traktujemy jak relikwię. Jestem głęboko przekonana, że Ojciec Święty bardzo nam pomógł. To, że mamy imię szkoły, że mamy swój sztandar, że możemy realizować wspaniałe przedsięwzięcia – to z pewnością jest w dużej mierze jego zasługa.

Dzieła Norwida uchodzą za trudne.

- Jego twórczość jest trudna dla tych, którzy go nie czytają. W naszej szkole dzieci już na etapie „podstawówki” recytują jego utwory. Rokrocznie uczestniczymy w powiatowym konkursie recytatorskim, poświęconym twórczości Norwida – imprezę tą organizuje się w Dąbrówce, a więc w miejscowości, w której poeta był ochrzczony. Nasi uczniowie zawsze odnoszą tutaj sukcesy, zdarzyło się nawet, że zwyciężyła w całym konkursie zaledwie ośmioletnia dziewczynka. Czyż nie jest to dowód na to, że Norwid może być nam -  współcześnie żyjącym - naprawdę bliski?

Fot. Autor


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi