Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2013-12-19
Data modyfikacji: 2014-04-24

Źródła biją u nas w glinianych dzbanach

 

Ceramiczne, metrowe dzbany od czterech lat otulają źródła w Kapkazach w gminie Bodzentyn (świętokrzyskie). Wcześniej były tu cementowe cembrowiny, powszechnie wykorzystywane przy budowie studni. Celem przedsięwzięcia było podniesienie wartości kulturowej i przyrodniczej źródła jako symbolu obfitości, domu, życia i zdrowia. Projekt „Dzbaniska-Źródliska" został zrealizowany dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Przemysław Chrzanowski: W bliskim sąsiedztwie biją sobie źródła. Źródła w nieprzystającym do pięknego otoczenia betonowym „uniformie”. Co zaważyło na decyzji o tym, że trzeba to zmienić?

Mariusz Kosmalski, Kapkazy Szkoła Wrażliwości: - W Kapkazach istniały dwa źródła, z których ludzie korzystali od wielu lat. I rzeczywiście ich usytuowanie było przepiękne: u podnóża Bukowej Góry, w otulinie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, śród łąk i pól tworzących słynny świętokrzyski pasiak. Same źródła były jednak dość brzydkie. Przed laty gospodarczym sumptem mieszkańcy wsi Wiącka i Kapkazy zainstalowali tam szare, betonowe dreny. Rzecz jasna nijak się to miało do tego cudownego krajobrazu. Bardzo długo zastanawialiśmy się, co by tu zrobić, żeby to miejsce zmienić. Pierwsze kroki w tej sprawie poczynione zostały za sprawą niedużego grantu. To pozwoliło nam zakupić kamień, którym obłożyłem wspomniane cembrowiny. Efekt był zadowalający, ale tylko połowicznie. Z zewnątrz prezentowało się to całkiem dobrze, ale pochylając się nad źródłem, nadal widzieliśmy szare, cementowe kręgi.

Chcieliśmy początkowo wyrwać to wszystko z ziemi, ale okazało się, że całość doskonale trzyma się gruntu. Każde posunięcie wymagałoby szeroko zakrojonych prac inżynieryjnych. A my tego chcieliśmy uniknąć. W tej sytuacji moja żona Ewa wpadła na pomysł, aby stworzyć dwa ceramiczne pierścienie i zamknąć między nimi betonową rurę. Bez większej ingerencji w istniejącą już konstrukcję mogliśmy stworzyć zupełnie nową jakość. Od koncepcji do realizacji tego artystycznego wyzwania droga była dość krótka. Nie obyło się oczywiście bez problemów., ale udało się dopiąć celu za sprawą stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dziś możemy swoje oczy karmić przepięknym widokiem. Otóż spomiędzy łanów zbóż, rozbujanych na wietrze traw „wychylają się” dwa monstrualne gliniane naczynia. A kiedy zaglądamy do ich wnętrza mamy krystaliczną wodę. To z jednej strony niezwykle urokliwe, a z drugiej tak oczywiste. Woda jest naprawdę czysta, sprawdziliśmy to profesjonalnie pod względem chemicznym.

Pomysł świetny. Pewnie jego realizacja wymagała zaangażowania armii ludzi?

- I tu muszę pana rozczarować, armia ludzi nie była nam potrzebna. Za to fantastycznie się złożyło, że mogliśmy skorzystać z tego, co był w stanie zaoferować suchedniowski Marywil. Z tego co słyszałem fabryka ta prawdopodobnie już nie istnieje. Kolejna rzecz, na którą w tym kontekście trzeba zwrócić uwagę to fakt, że my od 30 lat jesteśmy ceramikami, a do tego nie działamy schematycznie. To z kolei daje nam swoistą lekkość w działaniu. Obawy, że coś może pójść nie tak raczej nas nie dotyczą, Zawsze mamy w sobie wiarę w to, że się uda. I zwykle się nie mylimy. W tym przypadku było podobnie: co było w fabryce, to wykorzystaliśmy, czego nie mieli, sami sobie stworzyliśmy.

Coś jednak trzeba w sobie mieć, żeby zauważać te kłócące się z otoczeniem betonowe „pamiątki”?

- Wymownie w tym kontekście brzmi nazwa naszego gospodarstwa – Szkoła Wrażliwości, to jest to, czym zajmujemy się na co dzień w Kapkazach. Wrażliwości staramy się uczyć innych, ale przy okazji uczymy się jej w dalszym ciągu sami. To nie jest temat zamknięty. Zawsze jest coś, co można w sobie zmienić, poprawić, być bardziej wrażliwym, przełamywać własne bariery i schematy, w których tkwimy. Mówię tu nie tyle o kwestii dziedzictwa kulturowego, co o rozwoju wewnętrznym. Osobiście zagadnienie to interesuje mnie najbardziej, na tym obecnie się skupiam.

Jak tę artystyczną ingerencję w krajobraz przyjęło lokalne społeczeństwo?

- Byłem już o to wielokrotnie pytany z racji różnych działań. I powiem po raz kolejny z dużą dozą satysfakcji, że zostało to przyjęte bardzo dobrze. I tak się mniej więcej dzieje się przy okazji realizacji naszych innych pomysłów. Myślę, że bierze się to stąd, że my na wieś nie przyjechaliśmy z grubym portfelem...

Nie jesteście rdzennymi mieszkańcami Kapkazów?

- Nie, ale sukcesywnie się tu zakorzeniamy. Sprzedaliśmy mieszkanie w bloku, za wszystkie pieniądze kupiliśmy stary dom, który wymagał remontu. Myśmy tu przez 18 lat rośli, rozwijali się, spowalniali, przyspieszali. To był proces, który ludzie wokół widzieli bardzo wyraźnie. Opowiadam w takich sytuacjach dość anegdotyczną, ale prawdziwą historię. Otóż przyjechał do mnie kolega, który nieco wcześniej założył gospodarstwo agroturystyczne i zagadnął mnie w ten sposób: „Słuchaj Mariusz, jak ty to robisz, że ci niczego nie kradną. Tu widzę szpadel wbity w ziemię, tam łopata... U mnie to zaraz ginie.” Odpowiedziałem mu w te słowa: „Jeśli twoja sąsiadka, dajmy na to - pani Jadzia, robi ser, to kup od niej ten ser. Jeżeli pan Jan – drugi sąsiad - ma kosę, to poproś go, żeby coś ci czasem wykosił. Wtedy będą na ciebie patrzeć inaczej, nikt ci niczego z ogrodu już nie ukradnie.” A on mi na to odpowiedział: „Ja ich chromolę”. Cóż mogłem dodać: „Oni ciebie też.”

Myśmy nie przyjechali z kasą, nie odgrodziliśmy się wysokimi płotami, nie założyliśmy alarmów. Teren jest otwarty, ludzie widzą co się u nas dzieje. To jest recepta na współegzystencję. To prawda: my jesteśmy nieco inni, ale w żadnym wypadku wyizolowani.

Skoro mówimy o Szkole Wrażliwości, to czy okoliczni mieszkańcy mogą się od was czegoś nauczyć? A może już się nauczyli?

- Nie mnie to oceniać. W Biblii napisano: „Po owocach ich poznacie”. Tymczasem jesteśmy dziś na konferencji poświęconej dziedzictwu kulturowemu wraz z osobami, które wywodzą się z Kapkazów. Są aktywne, działają na rzecz środowiska lokalnego. Czyż nie są to owe owoce? Ponadto współpracujemy na co dzień z kilkoma gospodarstwami agroturystycznymi i muszę powiedzieć, że układa nam się bardzo dobrze.

Źródła bijące w glinianych naczyniach to koncepcja artytstyczna, która urosła do rangi twórczego happeningu. Ale przecież to jedynie kropla w morzu interesujących działań Szkoły Wrażliwości.

- Na przestrzeni tych 18 lat działy się u nas naprawdę interesujące rzeczy. Krystyna Nowakowska, która jest dziś szefową Szklanego Domu, a kiedyś szefową stowarzyszenia Odnowica, działała w stowarzyszeniu Wektory. To były czasy, kiedy w Kapkazach wspólnie organizowaliśmy spektakle teatralne, Osjan dawał u nas koncert... A więc my od końca lat 90. działamy bardzo intensywnie. Aczkolwiek cały czas to ewoluuje. Zmienia się nasze obejście, zmieniamy się my sami. Obecnie duże imprezy nie są nam po drodze, nie o to nam chodzi. To już zrobiliśmy. Teraz bardziej skupiamy się na zajęciach, czy warsztatach prowadzonych w kierunku rozwoju osobistego. Żeby było ciszej we wnętrzu, spokojniej. Mniej, a za to lepiej.

Duchowo atrakcyjniej?

- Może właśnie tak.

***

 „Witamy w Kapkazkich stronach. Chcemy pokazać tu siebie, nasz dom, naszą pracę i twórczość. Chcemy zaprosić was na nasze warsztaty ceramiczne, do Autorskiej Galerii Ceramiki Artystycznej, do Pracowni Świętokrzyskich Pamiątek, na naszą Scenę Teatralno -Muzyczną, na spektakle i imprezy artystyczne.” – www.kapkazy.art.pl

Fot: Kapkazy Szkoła Wrażliwości


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi