Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2014-03-03
Data modyfikacji: 2014-04-24

Pokrzywa nagrywa

 

Przemysław Chrzanowski: Wasze stowarzyszenie funkcjonuje w miejscowości, w której istniał PGR. Z setek reportaży, ukazujących się w środkach masowego przekazu wiemy, że życie w takiej rzeczywistości jest, delikatnie mówiąc, trudne. Jak wam udało się uniknąć scenariusza wielokrotnie powielanego przez popegeerowskie wsi?    

Bartosz Sokulski, prezes Stowarzyszenia Ludzi Kreatywnych „Pokrzywa”: - Wszystko oczywiście zależy od ludzi. Mam bardzo wielu przyjaciół, z którymi spotykałem się gdzieś po drodze i wspólnie postanowiliśmy zrobić coś dla naszego Pokrzywna. Na kanwie tych znajomości powstało stowarzyszenie. Wśród jego członków znaleźli się ludzie, zajmujący się muzyką. To spowodowało, że w naszych głowach zaczął kiełkować, jak się na początku wydawało, dość szalony pomysł. Postanowiliśmy mianowicie wybudować profesjonalne studio nagrań...

To nadzwyczaj innowacyjny projekt. Czy wzorowaliście się na kimkolwiek?

- Absolutnie nie. Okazało się, że robimy coś, za co dotąd nie zabrała się żadna organizacja pozarządowa w naszym kraju. Zresztą niczego nie chcieliśmy powielać, koncepcja sama w sobie miała być nieco egzotyczna, a przez to innowacyjna. Mogliśmy przecież stworzyć jakąś świetlicę socjoterapeutyczną, zakład aktywizacji zawodowej, ale byłyby to działania wtórne.

Kto was wziął pod swój dach?

- Zajmujemy budynek, który nieodpłatnie otrzymaliśmy w użyczenie. Z jego właścicielem mamy podpisaną odpowiednią umowę. Trzeba zaznaczyć, że oprócz studia nagrań znajdują się w nim pomieszczenia dydaktyczne. Nasze stowarzyszenie ma dość szerokie spektrum działania i nie ogranicza się do projektów muzycznych. Baza lokalowa służy m.in. młodzieży uczestniczącej w rozmaitych warsztatach tematycznych, od niedawna mamy tutaj również klub modelarski.

Właściciel obiektu to zapewne jedna z wielu osób, które przyczyniły się do waszego sukcesu?

- W realizacji projektu, związanego z budową studia bardzo pomogli nam ludzie z Grupy Rybackiej w Pile. Aplikowaliśmy do nich z wnioskiem o pomoc w zdobyciu pieniędzy na ten cel i spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem. Bardzo zaangażowała się w sprawę pani wiceburmistrz, podobnie burmistrz Trzcianki oraz sołtys Pokrzywna. Mogliśmy z ich strony liczyć na pomoc merytoryczną i moralne wsparcie.

Budowa studia nagrań to zapewne proces bardzo złożony.

- Zanim zamontuje się w nim odpowiedni sprzęt, trzeba wykonać szereg badań. Specjalistyczna firma przeprowadziła pomiary akustyczne całego obiektu. Przebadano budynek kawałek po kawałku, a potem sporządzono projekt adaptacji akustycznej. Dopiero na jego bazie mogło powstać studio.

Fachowcy się cenią, a i wyposażenie zapewne nie było tanie. Skąd na to wszystko wzięliście pieniądze?

- Jak łatwo się domyślić, część pieniędzy pochodziła ze środków unijnych, a konkretnie z funduszu rybackiego. Grantodawcą był Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego. Decydujący o podziale unijnych pieniędzy ludzie docenili naszą innowacyjność, ale wzięli także pod uwagę doświadczenie w realizacji innych projektów. Studio nagrań to tylko jeden z produktów stowarzyszenia „Pokrzywa”. Aktywizujemy osoby niepełnosprawne, organizujemy warsztaty kulturalne, estradowe, inżynieryjne. Skupiamy fachowców z różnych dziedzin, co przekłada się na szerokie spektrum działań naszej organizacji. Wszystko to sprawia, że jesteśmy poważnymi partnerami. Partnerami, którym można zaufać.

Jak zareagowali ludzie z okolicy na, jak pan to ujął, szalony pomysł, związany z budową studia?

- Odczucia były jak najbardziej pozytywne, bo w końcu we wsi coś się zadziało. Poza tym pojawiło się miejsce, do którego popołudniami mogą przychodzić dzieciaki. Wcześniej takiej możliwości nie było. Jest wprawdzie sala w remizie, ale zimą nikt jej nie ogrzewa. U nas ciepło i w miarę komfortowo jest przez okrągły rok. Ma to związek z koniecznością zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych w studiu. Odnoszę wrażenie, że ludzie spojrzeli nieco inaczej na siebie, przekonali się, że można na wsi żyć lepiej. Chcemy upowszechniać nową koncepcje gospodarowania wolnym czasem, pokazywać, że istnieje jeszcze coś poza przystankiem autobusowym i grami komputerowymi.

Nie wierzę, że poszło aż tak bezboleśnie. Ludzie nie pukali się w głowę, kiedy słyszeli, że u nich we wsi będzie można płyty nagrywać?

- To projekt innowacyjny, a każda innowacja budzi społeczny dialog. Rzeczywiście dochodziły do nas głosy niezadowolenia. Była to jednak krytyka mało konstruktywna, dlatego się nią nie przejęliśmy. Zdecydowanie więcej było głosów poparcia. Przekonywaliśmy się o tym podczas różnych spotkań, albo wprost na ulicy. Dzisiaj jesteśmy pewni, że nie popełniliśmy tu żadnego błędu.

Kto decyduje się na sesję nagraniową w waszym studiu?

- Najczęściej zaglądają do nas amatorskie zespoły z okolic Piły. Następną grupę stanowią młode talenty, kierowane do nas przez szkoły albo placówki kulturalne. Nagrywają u nas materiał głównie po to, by wysłać go gdzieś na konkurs, lub zwyczajnie po to, by mieć pamiątkę. Trzecią grupę stanowią osoby zajmujące się małymi produkcjami muzycznymi. Głównie mam tu na myśli ludzi tworzących dźwięki do reklam. Ze studia korzystają również uczestnicy warsztatów estradowych. Jest to propozycja dla młodszych dzieci ze szkół podstawowych, których zapoznajemy z istotą dźwięku, z tym jak się go rejestruje, a potem odsłuchuje.

A czy podwoje waszego studia są otwarte dla profesjonalistów?

- Tak, oczywiście. Jesteśmy bardzo zadowoleni, kiedy przyjeżdżają do nas ludzie dobrze znający pracę w studiu nagrań. My w dalszym ciągu się uczymy i jesteśmy otwarci na wszelkie dobre rady. Z pewnością przydadzą się one niebawem, ponieważ nosimy się z zamiarem doposażenia naszego studia w dodatkowy sprzęt. Stanie się to na przestrzeni tego i przyszłego roku.

Czy to jest przy okazji dobry sposób na biznes?

- Zgodnie z naszym początkowym założeniem, studio nie było budowane z myślą o zarabianiu pieniędzy. Miał to być projekt umożliwiający młodym, obiecującym wykonawcom nagranie materiału w profesjonalnych warunkach, w profesjonalnej jakości. Wiadomo, że kiedy jest się na starcie, trudno wyłożyć 150-200 złotych za godzinę wynajmu komercyjnego studia. Jedyny koszt, jaki trzeba u nas pokryć, to honorarium dla realizatora dźwięku, którego doraźnie zatrudniamy – jeśli istnieje taka potrzeba. Korzystanie z budynku i urządzeń, będących na wyposażeniu studia nie kosztuje ani grosza. Patrząc z perspektywy czasu dochodzę do przekonania, że to także był jeden z argumentów przekonujących naszych grantodawców.

Co by pan poradził organizacjom, które chciałyby się na was wzorować?

- Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy to niewątpliwie odwaga. Nie wolno się bać, że coś nie wyjdzie. I nie chodzi tu o ten konkretny projekt, ale o każdy inny, który w jakimś stopniu będzie innowacyjny. Istotna jest tu również orientacja w możliwościach pozyskania pieniędzy ze źródeł zewnętrznych. Trzeba czytać branżowe serwisy, przyswajać wiedzę i być na bieżąco z regulacjami prawnymi. Najlepiej korzystać z informacji, zamieszczonych w internecie, namawiam do przeglądania fachowych stron. Na koniec poradziłbym wszystkim zainteresowanym, by nie obawiali się marzyć. Marzenia naprawdę czasem się spełniają.

W takich miejscowościach jak choćby Pokrzywno mieszkają bardzo ciekawe osoby. To, że kiedyś wmówiono im, że są ludzie lepsi i gorsi, jest totalną nieprawdą. Moje stowarzyszenie od zawsze zaciekle walczy z podobnymi stereotypami. Bo z dala od wielkich aglomeracji też funkcjonują ludzie, którzy robią nieziemskie rzeczy. Trzeba ich tylko odkryć.

***

Stowarzyszenie Ludzi Kreatywnych Pokrzywa zostało założone w 2012 roku przez młodych ludzi, którzy chcą swoimi działaniami zmienić świat na lepsze.

Najważniejsze cele stowarzyszenia to: Wspieranie i rozbudzanie zainteresowań dzieci, młodzieży i dorosłych; Wspieranie rozwoju kultury wśród dzieci i młodzieży; Współpraca z organizacjami społecznymi, administracją samorządową i rządową; propagowanie metod wychowawczych i edukacyjnych w kulturze praw człowieka; promowanie poszanowania życia zwierząt oraz działalności na rzecz rozwoju kultury, sportu i turystyki, prowadzenie działalności integrującej członków Stowarzyszenia; promowanie sztuk wirtualnych i cyfrowych.

Foto: strona internetowa Gimnazjum nr 1 im. Juliusza Słowackiego w Trzciance.

***


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi