Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2014-04-17
Data modyfikacji: 2014-04-24

Nie ma nudy, jest cajon!

 

Co zrobić, żeby zaktywizować lokalne środowisko? Jak wpłynąć na dzieciaki, by odeszły od telewizorów i komputerów? Czym do siebie zwabić nawet największych piecuchów? Na te pytania gotową odpowiedź mają Stowarzyszenie „Dolina Kacanki” z Wiązownicy Kolonii i Świetlica "Jutrzenka" w Staszowie. To właśnie tam jest realizowany niezwykle innowacyjny projekt pod nazwą „Nie ma nudy jest cajon!"

Co to jest cajon?

- To głos serca wiejskich dzieciaków, które często się nudzą i narzekają, że nic się nie dzieje. Projekt ten spowodował, że na każdym jego etapie w ferworze działań uczestniczy szeroka grupa zainteresowanych. Młodzi ludzie mogą odkrywać i rozwijać swoje pasje. Główne założenia programowe są takie, iż grupka dzieci i młodzieży pod okiem trenerów tworzy od podstaw cajon, czyli skrzynkę perkusyjną. Jest to drewniany instrument pochodzący z Afryki. Po zrobieniu skrzynek kolejna grupa je maluje w ludowe i tradycyjne wzory, a jeszcze inna grupa szyje pokrowce. W każdym etapie ważnym elementem jest projekt instrumentu, malowidła, czy pokrowca – wyjaśnia Jacek Piwowarski ze Stowarzyszenia „Dolina Kacanki”.

 

Jest instrument, musi więc być i muzyka. Dlatego projekt zakłada organizację cyklu warsztatów gry na cajon. Dzięki nim wyodrębniona będzie grupa 15-17 osób, która da kilka koncertów. W planach są również warsztaty wyjazdowe, by lepiej przygotować się do publicznych występów. W międzyczasie kolejna ekipa młodych artystów cały czas rejestruje, przetwarza i umieszcza w internecie etapy projektu. Właściwie to wszystko dzieje się już od kilku tygodni. Teraz każdy może samodzielnie zrobić sobie własny instrument i nauczyć się na nim grać. Ponadto powstaje swoista kronika wydarzeń w formie filmów, zdjęć, muzyki i reportaży. Zajęcia odbywają się głównie w świetlicach. A ich zwieńczeniem ma być koncert z okazji Dnia Matki połączony z warsztatami dla mam. Jednym z efektów tej pracy będzie teledysk i kilka utworów, które będzie można posłuchać w sieci.

Po co to wszystko?

 - Celem głównym projektu jest przede wszystkim rozwinięcie zdolności pracy w grupie, która polega na łączeniu ze sobą elementów kultury, sztuki i nowych technologii. Uczestnicy poprzez aktywny udział w każdym procesie tworzenia projektu posiądą nowe umiejętności, choćby takie jak: projektowanie, budowa, dobór materiałów, obsługa narzędzi, szycie, gra na instrumencie, pisanie krótkich tekstów, robienie zdjęć, filmów, nagrywanie dźwięku, obróbka i umieszczanie stworzonego materiału w internecie – opowiada Jacek Piwowarski.

 

- Dzieci i młodzież zaczynają wierzyć we własne siły i nierzadko odkrywają nowe talenty. Przezwyciężają marazm i dają przykład innym do aktywnego spędzania czasu. Robią prezenty swoim bliskim, bo zapraszają ich na koncerty, proponują udział w warsztatach. Praca grupowa polega na tym, iż każdy robi to, w czym jest najlepszy. Wzajemna pomoc i nauka to ważny cel, który ma prowadzić do stworzenia wspólnego dzieła - koncertu, filmu i broszur. Kolejnym celem jest także promocja działań i aktywizacja innych. Cel ten realizujemy poprzez współpracę z mediami i tworzenie własnych przekazów umieszczanych w Internecie.

 

Euforia z drewnianego pudełka? To możliwe

Dzieciaki zaangażowane w projekt są permanentnie podekscytowane. Nigdy dotąd nie budowały żadnego instrumentu, a tym bardziej takiego, na którym można z powodzeniem zagrać. Stworzenie afrykańskiej skrzynki perkusyjnej jest dla nich wyzwaniem. Wszystko trzeba zrobić zgodnie z wytycznymi. Nie można pomylić wkrętów, a tym bardziej płyt ze sklejki. Wiadomo, że ta, w którą się uderza musi być cieńsza od pozostałych. Kiedy wszystko się udaje, jest zadowolenie, a nawet duma.

 

– Dzieciaki bardzo się zaangażowały, świetnie reagują na każde działanie związane z realizacją tego projektu. Obecnie mamy za sobą tourne po wszystkich świetlicach wiejskich, gdzie pokazywaliśmy efekty naszej wielotygodniowej pracy. W każdym tego typu wydarzeniu brało udział po około 20 młodych ludzi, ich energia jest powalająca. Proszę sobie wyobrazić, że po wyjściu ze świetlicy, czy remizy siadali na swoich skrzynkach i dosłownie pod chmurką jeszcze długo, długo grali – opowiada Jacek Piwowarski. – Równie zaskakująco reagują rodzice. Pytają co my tam robimy z dzieciakami, bo tak się rwą na zajęcia, o niczym innym nie chcą mówić, ani myśleć. 

 

Dużego „kopa” do działania dał uczestnikom projektu lokalny animator, specjalista od instrumentów etnicznych Piotr Stefański. Dotarł do dzieciaków przekonując ich, że w sztuce nie ma obciachu. To, że podczas scenicznego występu robimy głupią minę, zapamiętujemy się w jakichś gestach, czy tańcu jest elementem procesu twórczego.

 

– To on nam pokazał, że kiedy zagra się na jednym afrykańskim pudle, to efekt jest niewielki. Ale gdy ze sobą jednocześnie zestawi się pięć bębnów, moc jest potężna. Ćwiczenia, które zaprezentował wprowadzały element budujący grupę, ponieważ w grze na etnicznych instrumentach perkusyjnych nie liczy się solowy muzyk, ale cała grupa, która wspólnie buduje groove. Jednocześnie każdy może znaleźć miejsce na wyrażanie siebie.  

 

Jak zrobić własny cajon?

Jacek Piwowarski: - Zestaw do montażu cajon składa się z 6 części płyt. W tym 4 płyty grubości 10 mm stanowiące boki, podstawę i górną część oraz jedna płytę tylną (z dziurą) i przednią (3 mm). Potrzebne narzędzia i materiały: śrubokręt krzyżakowy, wkręty (20 mm i 30 mm), sklejka do montażu sprężyny, sprężyna werblowa, klej do drewna, papier ścierny, nóżki antypoślizgowe. Opcjonalnie można użyć miary, ale nie będzie konieczna do wykonania zadania. Przyda się natomiast młotek do wbicia nóżek na koniec montażu.

 

Przed przystąpieniem do montażu należy wkręcić wszystkie wkręty na głębokość sklejki, by w procesie łączenia mieć ułatwione zadanie. Do płyty przedniej wkręcamy wkręty krótsze. Reszta płyt jest dokręcana wkrętami dłuższymi. Warto też przed wkręcaniem przetrzeć krawędzie i otwór płyty papierem ściernym dla uzyskania gładkości.

Po wkręceniu wkrętów w miejsce rowków nakładamy cienką warstwę kleju. Łączymy podstawę i ścianę boczną, zwracając uwagę na zachowanie kąta prostego. Sklejki powinny pasować do siebie względem rowków. Nadmiar kleju usuwamy. Należy zwrócić uwagę na dziurkowane krawędzie sklejek, które powinny być po jednej stronie sklejki. W tej części będzie dokręcona tylna część cajon (z dziurą). Przednia część jest bez dziurek i do niej dokręcamy na końcu najcieńszą płytę. Po skręceniu podstawy i boków zakładamy tylną płytę, osadzając ją na właściwym miejscu (z dziurkami w krawędziach). Należy zwrócić szczególną uwagę, aby płyty tworzące prostokąt miały kąty proste, które są niezbędne do właściwego osadzenia tylnej płyty. Kiedy wszystkie krawędzie przylegają równo, dokręcamy je wkrętami.

 

Gdy mamy już połączone pięć płyt przykręcamy mały kawałek sklejki z dziurkami, do którego przytwierdzamy sprężynę werblową. Na tym etapie decydujemy, która część cajon będzie górą, a która podstawą, bowiem sprężyna powinna być umieszczona na górze instrumentu. Górna część powinna być dobrze dokręcona, bez wystających wkrętów, bowiem na niej będziemy siedzieć. Zarówno sprężynę i listwę przykręcamy krótszymi wkrętami!

 

Przykręcając sprężynę należy tak odmierzyć odległość listwy, by sprężyna lekko dotykała przedniej części cajón, w który będziemy uderzać. Sprężyna powinna być lekko zwrócona na zewnątrz. Pamiętać należy, że nie może ona opierać się mocno o przednia płytę, bowiem wpłynie to na dźwięk naszego instrumentu. W przypadku zbyt dużego oporu można lekko odgiąć sprężynę ku środkowi. Po założeniu przedniej płyty, uderzamy w nią wydobywając dźwięki. Jeśli jesteśmy zadowoleni z efektów, dokręcamy wszystkie wkręty. Różne dźwięki naszego instrumentu zależą także od stopnia przykręcenia przedniej płyty. Zaleca się jednak dokręcenie wkrętów tak, aby nie wystawały, bowiem przy uderzaniu mogą zranić nasze dłonie.

 

Na koniec przybijamy nóżki do podstawy bębna (góra to tam gdzie przykręcona jest sprężyna) Warto poczekać z przybijaniem, aż wyschnie klej, czyli drugiego dnia.

Nasz cajon jest gotowy. Można grać!

***

Pomysł Stowarzyszenia „Dolina Kacanki” z Wiązownicy Kolonii znalazł się w gronie 48 projektów dofinansowanych w ramach programu Fundacji Orange. Spośród 447 zgłoszonych wniosków wybrano tylko 48, w tym jedynie 2 z województwa świętokrzyskiego.

 

Przemysław Chrzanowski
Fot. arch. Stowarzyszenia „Dolina Kacanki”

 

 ***


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi