Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2008-11-18

Tanie podróżowanie

Wybierając się w podróż możemy skorzystać także z konwencjonalnej komunikacji kołowej. Zwykle oznacza to większy lub mniejszy autobus, ale nie tylko. W Maroku na przykład powszechne są wieloosobowe taksówki. Zwykle są to stare duże Mercedesy, przeznaczone na normalną liczbę pięciu pasażerów, które poza Europą stają się liniowymi autobusikami, zabierającymi sześciu pasażerów plus kierowca. Opuszczając naszą strefę kulturową, musimy po prostu przestawić się na lokalne zwyczaje, które – tak jak prawo zresztą – przewidują dwójkę pasażerów na jednym siedzeniu. Nie jest to transport wygodny, ani zapewne tak bezpieczny jak autobus, ma jednak swoje plusy – stosunkowo niedrogi, szybki i… elastyczny czasowo.


Dworzec taksówek międzymiastowych.

W Afryce europejskie pojęcie czasu zwyczajnie się nie sprawdza – zbiorowe taksówki i autobusy odjeżdżają wtedy, gdy zbierze się komplet pasażerów, nawet jeśli znaczy to kilkugodzinne czekanie. Na pytanie, kiedy odjazd, zwykle usłyszymy „inszallah”, czyli „jak Bóg da”. Ma to jednak swoje plusy – jest szansa na złapanie transportu o bardzo różnych porach do naprawdę oddalonych miejsc. Zostając jednak na europejskim podwórku, warto odpowiednio wcześnie kupić bilety i zaplanować podróż. Z Polski w trasy międzynarodowe wyruszają autobusy Eurolines (www.eurolinespolska.pl) oraz Orbisu (www.orbis-transport.pl). Ciekawą stroną jest też www.rozklady.pl, która zawiera bogatą bazę danych różnych przewoźników, od komunikacji miejskiej poszczególnych miast przez kolejową do pełnomorskiej.
 

Samolot

Od czasu wprowadzenia tanich linii lotniczych przeloty samolotami stały się bardzo konkurencyjne dla komunikacji naziemnej. Są zdecydowanie krótsze, a cenowo niekoniecznie droższe. I to nie tylko w Europie. Przykładowo przelot z Moskwy do Irkucka jest droższy od przejazdu koleją transyberyjską tylko o około 100 złotych, a oszczędność czasowa ogromna, bo aż trzech dni. Generalnie bardzo liczy się czas. Jeśli kupuje się z odpowiednim wyprzedzeniem, można nabyć bilet po naprawdę okazyjnych cenach. W przeczesywaniu promocji bardzo przydatne są wyszukiwarki, np. www.skyscanner.net. Dzięki niej możemy przejrzeć ceny biletów wraz z terminami. Generalnie im więcej sprzedano już biletów na dany lot, tym są one droższe. Cena może więc znacznie wahać się w zależności od dnia tygodnia – w najbardziej oblegane weekendy jest wyraźnie drożej. Czasem może warto poczekać dzień dla pewnych oszczędności. Zapłaty dokonuje się przez Internet, podając swoje dane i numer karty płatniczej lub kredytowej. Po opłaceniu zostajemy wpisani na listę pasażerów i zostaniemy wpuszczeni na pokład na podstawie ważnego dokumentu tożsamości. Musimy jednak pamiętać, że ceny zwykle nie zawierają bagażu innego niż podręczny i zabierając ze sobą duży plecak musimy dopłacić około 50 złotych w każdą stronę.
 

Spanie

Koszty noclegów zawsze są istotnym punktem budżetu każdej wyprawy. Najtańsze są zwykle hostele. Niestety w dużych i popularnych miastach nocleg w sali zbiorowej, czyli najtańsza opcja, kosztuje od 10 do 20 euro. Nie jest to mało, dlatego prawdziwym wybawieniem są specjalne serwisy zrzeszające ludzi gotowych ugościć kogoś za darmo. Idea jest prosta – dziś ktoś przyjmie ciebie, kiedy indziej ty kogoś innego. Oczywiście nie jest to wymiana, nie wszyscy członkowie mogą przyjmować gości, choć często służą inną cenna pomocą – oprowadzą po okolicy, polecą ciekawe miejsca z punktu widzenia tubylca. Pierwszym z takich portali jest www.hospitalityclub.org. Podobnym serwisem, choć nieco bardziej rozbudowanym, jest www.couchsurfing.com. Logujemy się, uzupełniamy dane o sobie i już możemy poszukiwać innych użytkowników mieszkających w miejscach, które planujemy odwiedzić. Warto pamiętać przy tym o załączeniu zdjęcia, gdyż większość ludzi to wzrokowcy. Istotną kwestią jest, by nasz gospodarz znał ten sam język co my, gdyż portal poda nam namiary konkretnego użytkownika – możemy do niego napisać lub zadzwonić, by umówić się co do spotkania. Warto też sugerować się komentarzami innych użytkowników. Na początku, nie mając żadnych wpisów, sami będziemy nieco niesprawdzeni dla naszych potencjalnych gospodarzy. Jednak im więcej ludzi poznamy, tym więcej wpisów zdobędziemy. Warto, by były pozytywne, dlatego dobre wyczucie zawsze się przyda. Nocleg u życzliwej osoby to nie to samo co hotel, tylko przyjacielska przysługa, od której nie możemy oczekiwać zbyt wiele. Choć często gościnność ludzka potrafi być naprawdę wspaniała. Podróżując w ten sposób możemy być przygotowani na poznanie naprawdę otwartych i nietuzinkowych osób, które mogą uczynić nasza podróż ciekawą pod względem dogłębnego poznania lokalnej kultury.


Autobus po syberyjsku.

Inną bezpłatną opcją jest spanie pod namiotem. W krajach skandynawskich jest to o tyle proste, że przyjęte tam regulacje prawne zakładają, iż przyroda należy do wszystkich. To znaczy, że można obozować praktycznie wszędzie, poza parkami narodowymi. Inne kraje niestety nie są już tak liberalne i rozbijanie się „na dziko” nie jest zgodne z prawem. Zawsze można jednak poprosić o pozwolenie na zanocowanie na czyjejś posesji (np. przydomowym trawniku). Umyć się można – też za darmo – na stacjach benzynowych, których pod dostatkiem na zachodzie Europy. Na tych największych za niewielką opłatą można też wziąć ciepły prysznic. Wybierając się na wschód kontynentu, warto korzystać też z noclegów u tzw. „babuszek”. Są to zwykle emerytki lub inne niebogate osoby, które stojąc na stacjach w co bardziej turystycznych miejscach, oferują nocleg w swoim mieszkaniu. Nie ma co liczyć na luksusy, ale płacąc około 15 złotych za osobę też nie zbiedniejemy zbyt szybko.
 

Towarzysz potrzebny od zaraz

Może się też zdarzyć, że choć chcemy wyjechać, nie mamy z kim. W podobnej sytuacji znajduje się zawsze wielu ludzi, dlatego powstały specjalne fora internetowe pomagające dobrać sobie towarzyszy. Wchodząc np. na serwis podróżniczy „Globtroter” (www.globtroter.pl), znajdziemy specjalną zakładkę „ogłoszenia”, w której zamieszczane są posty mówiące kto, kiedy i gdzie chce wyjechać. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak samemu ogłosić się lub na ogłoszenie odpowiedzieć. Jak to w życiu, czasem trafi się osoba „nadająca na podobnych falach co my”, czasem nie. Jednak podróżowanie w parze lub grupie zwykle wychodzi taniej, zwłaszcza jeśli dzielimy koszty noclegów i wynajętego transportu. Serwis ten jest także dobrą bazą startową do rozeznania się w specyfice interesującego nas kraju. Innym interesującym serwisem jest www.wikitravel.org. Artykułów w języku polskim nie ma jeszcze zbyt wielu, zawsze jednak można przejść na inny język, choćby angielski, by dowiedzieć się wyczerpujących danych o poszczególnych krajach, miastach i miejscach. Jest to serwis redagowany przez wolontariuszy, więc nie ma w nim nachalnych reklam obecnych na stronach typowo komercyjnych.
 

Przygotowania

Gdy już mamy pomysł, gdzie, kiedy, z kim i za ile wyjeżdżamy, przychodzi kolej na dogrywanie szczegółów. Gdziekolwiek byśmy jechali, potrzebne jest nam ubezpieczenie. Dla osób studiujących, które nie ukończyły 26 lat, dobrym rozwiązaniem jest wykupienie legitymacji ISIC. Poświadcza ona status studenta za granicą, co przydaje się przy uzyskiwaniu zniżek, a także umożliwia wykupienie ubezpieczenia w zakresie następstw nieszczęśliwych wypadków oraz kosztów leczenia za granicą. Warto przy okazji rozważyć dopłatę 25 złotych, aby ubezpieczenie dotyczyło także sportów podwyższonego ryzyka, do którego zalicza się na przykład jazdę konną. Inną ciekawą opcją jest wykupienie karty ISIC-PTSM, która jest jednocześnie legitymacją Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych. Pozwala ona wtedy na uzyskanie 25% zniżki w hostelach zrzeszonych w Hosteling International, organizacji działającej w 78 krajach. Koszt takiej karty w zależności od opcji oscyluje w okolicach 100 złotych. Można je kupić w biurach Almaturu na terenie całego kraju. Dla nie studentów dobrym rozwiązaniem jest inna karta – EURO<26. W podstawowej wersji jest ona dostępna dla każdej osoby przed ukończeniem, uwaga, bo tu zmyłka, 30 lat. Jej posiadanie uprawnia do szeregu komercyjnych zniżek, ale, co najważniejsze, zawiera też całoroczne ubezpieczenie. Podobnie jak w przypadku ISIC-a musimy zdecydować się na wersję zwykłą lub sportową. W tym pierwszym przypadku musimy wybrać jeszcze między ubezpieczeniem obejmującym tylko teren Polski lub cały świat (poza pewnymi wyjątkami). Wszystko to ma wpływ na cenę. Po szczegóły oferty i dokładne adresy placówek uprawnionych do wydawania kart warto zajrzeć bezpośrednio na strony www.euro26.pl oraz www.isic.pl.

 
Obywatelskie uruchamianie autobusu.

Drugą nie mniej ważną kwestią są szczepienia. Przed wyjazdem dobrze jest odwiedzić lokalny oddział Sanepidu i dowiedzieć się, jakie zagrożenia epidemiologiczne grożą nam w regionie, do którego się wybieramy. Często okazuje się, że pewne szczepienia musimy po prostu powtórzyć (np. na tężec), a inne przyjąć z myślą o konkretnym regionie. Warto pamiętać, że cykl może obejmować kilka dawek, dlatego ważne jest odpowiednio wczesne zgłoszenie się do poradni. Ryzyko dotyczy nie tylko krajów tropikalnych – na Syberii powszechne jest odkleszczowe zapalenie mózgu, a żółtaczka pokarmowa jest zagrożeniem w większości krajów o niskim poziomie higieny.

Komfort naszej podróży w dużym stopniu zależeć może od tego, jak się spakujemy. Warto pozbyć się chęci, by być przygotowanym na wszystko i cieszyć się komfortem posiadania nie do końca niezbędnych rzeczy. Fajnie jest mieć dużo ubrań na zmianę, ale dużo fajniej jest mieć lekki plecak. Wybierając się na wyprawę, warto jednak ponosić dobry przewodnik. Zwłaszcza taki, w którym zamiast wielu zdjęć są praktyczne opisy dojazdów komunikacją miejską oraz adresy tanich miejsc noclegowych. Z polskojęzycznych dobrą opinie mają wydawnictwa Pascala oraz Bezdroży. Poza typowo logistycznymi danymi zawierają też wiele przydatnych informacji o kulturze danego państwa oraz, co ważne, słowniczek. Warto opanować przed wyjazdem kilka podstawowych zwrotów w języku kraju, do którego jedziemy. Poza pozdrowieniami warto opanować takie podstawowe kwestie jak „Ile to kosztuje?” oraz liczebniki, aby móc zrozumieć odpowiedź. Liczy się to zwłaszcza w krajach, w których trzeba się targować, zwłaszcza w obrębie kultury arabskiej. Wszelkiej maści handlarze widząc obcokrajowca zwykle już z daleka zacierają ręce i na tradycyjne wśród turystów pytanie „how much?” odpowiadają znacznie więcej niż na analogiczne pytanie zadane im w ich ojczystym języku. Nawet jeśli oszczędność z zakupów nie będzie wielka, to widok rzednącej miny tureckiego sprzedawcy – bezcenny.
 

Kilka przykładów

Potencjalnych wypraw jest zawsze pod dostatkiem, trzeba się tylko na coś zdecydować, znając realne ograniczenia czasu i portfela. Poniżej podaję zestawienie kosztów przypadających na jedną osobę dla kilku przykładowych wyjazdów, głównie z własnego doświadczenia.

  • 2 tygodnie na Krymie, spanie pod namiotem i na kwaterach u „babuszek”, dojazd pociągiem w 3 klasie („płackarta”) i autobusem ze Lwowa do Warszawy, gotowanie we własnym zakresie lub stołowanie się w tanich lokalach, podróżowanie lokalnymi busami – ok.700 zł.


    Wewnątrz „płackarta”.

  • Miesięczna wyprawa autostopem dookoła Bałtyku, spanie pod namiotem lub gościnnych ludzi, mycie na stacjach benzynowych, żywienie w supermarketach – ok. 1000 zł.

  • Miesięczna wyprawa nad Bajkał i w góry Sajany, przejazd w jedną stronę pociągiem, powrót samolotem, spanie pod namiotem, przejazdy lokalne, wiza – ok. 2500 zł.

  • 3 tygodnie w Indiach, przeloty z Warszawy, spanie w hotelach, jedzenie w dobrych restauracjach, dużo przemieszczania się, korzystanie z taksówek oraz rikszy – ok. 3000 zł.

  • Miesiąc w Europie Zachodniej, podróżowanie autostopem, spanie pod namiotem oraz u ludzi z serwisów internetowych, oszczędne stołowanie się – ok. 1500 zł.

  • Miesiąc w Maroku – przelot tanimi liniami, spanie w tańszych hotelach, żywienie się w ulicznych restauracjach – ok. 2500 zł.
     

Komu w drogę temu czas

Ostatnim i najważniejszym etapem każdych przygotowań do podróży jest oczywiście ich realizacja. Nie ma się co oszukiwać – „frycowe” trzeba zapłacić. Wjeżdżając do nowego kraju zawsze minie parę dni, nim poznamy główne rządzące nim reguły i pewnie stracimy parę groszy przez nieznajomość realiów. Podobnie z samym podróżowaniem – nie od razu wszystko pójdzie jak po maśle, ale grunt to złapać bakcyla, a wtedy ciekawość świata już sama pcha nas do przodu. Do zobaczenia na szlaku.


 Adam Gabryelów

wersja do druku


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi