Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2009-06-03

I po kongresie

III Ogólnopolski Kongres Odnowy Wsi ściągnął do Kroczyc (w województwie śląskim) około siedmiuset uczestników. Sołectwo Podlesie znakomicie nadaje się do tego rodzaju przedsięwzięć. Serce Jury Krakowsko-Częstochowskiej, naszpikowany wapiennymi skałami Szlak Orlich Gniazd, lasy, łąki, pensjonaty i hotele gwarantują pożądany społeczny rezonans. Sezon turystyczny już się rozpoczął, Urząd Marszałkowski dobrze wybrał, organizując właśnie tutaj to weekendowe święto wsi.

 

Kucharki i kronikarze

Te trzy dni w Podlesicach pokazały jak bardzo zmieniają się w ostatnich latach nasze wioski. Ich delegacje nie kryły przejęcia rangą wydarzenia, w jakim biorą udział i własną w nim rolą. Im wszystkim naprawdę bardzo zależało, żeby pokazać się z najlepszej strony, nie zawieść ziomków, nie przynieść im wstydu. Wzruszające było to ich zaangażowanie, ten autentyczny lokalny patriotyzm, zwłaszcza że w rachubę nie wchodziła jakaś nagroda czy choćby pochwalny dyplom.


To była ciężka praca.

Dla emerytek z koła gospodyń wiejskich wyprawa na rzęsiście fotografowaną i filmowaną imprezę może być atrakcją, ale przecież była dla nich także ciężką, fizyczną pracą. Na dzień degustacji regionalnych przysmaków te wszystkie ciulimy, żeberka w kapuście, żurki i rolady trzeba było ugotować, upiec, usmażyć. Trzeba było artystycznie udekorować stoliki, a potem przez kilka godzin donosić w wielkich garach błyskawicznie topniejącą strawę. Przypudrować twarz, uszminkować usta, gdy pojawiał się ktoś z kamerą lub aparatem, pamiętać o zrzuceniu z ramion cywilnej kapoty zasłaniającej ludowy, identyfikujący rodzinną okolicę strój. Poczęstować gościa nalewką ze szklanej karafki, którą czterdzieści lat temu dostało się w ślubnym wianie. Po prostu włożyć w to wszytko serce.


Przysłużyła się ślubna karafka.

Kąciki gmin i Lokalnych Grup Działania krzyczały: - Przyjedźcie do nas! Zobaczcie jak u nas pięknie i ile zrobiliśmy żeby było jeszcze piękniej! Ten kongres był pokazem niekłamanego entuzjazmu. 

Na stoisku gminy Lyski autonomię wywalczyła sobie wieś Pstrążna. Zasłużyła na nią kolekcją pucharów i dyplomów zdobytych w rozlicznych konkursach, ludowych przeglądach, sprawdzianach społecznej aktywności. Sędziwa Agnieszka Rusok tłumaczy zwiedzającym, skąd wzięła się ta trudna dla obcokrajowców nazwa okolicy. Otóż pstrągów w niej obfitość, wędkarze, jak nigdzie indziej, poczują się tutaj niczym ryba w wodzie.

Na eksponowanym miejscu “Pstrążna. Moja wioska ukochana” - dzieło Agnieszki Rusok. Drukowana historia osady, ilustrowana własnymi i zdobytymi w chałupach fotografiami, przetykana biografiami mieszkańców, osobistymi i zasłyszanymi przeżyciami.


Niestrudzona kronikarka.

- “Chce wom pogodać troszka o moji wsi. Jest już bardzo staro ale piykno. Otoczono jest pięcioma lasami i aż sztyrnaścioma stawami. Bez pojszczodek tych stawów je krzypopa, w nij płynie woda Suminka. Wiycie ludzie jak kiejś woda w tej Sumince była czysto i przejrzysto?” - zaczyna gawędę Agnieszka Rusok. Jej mieszkający w Niemczech wnuk złożył w książkową całość tę mrówczą kronikarską robotę. Gmina sfinansowała publikację, acz do wersji w twardych okładkach dołożyła się sama autorka (po siedem złotych do egzemplarza). Monografia trafiła na kilka kontynentów. Dla tych, co z Pstrążnej w szeroki świat wybyli, jest prawdziwym rarytasem, sentymentalnym powrotem w czas dzieciństwa i zawsze cudownej młodości.


Na kilku kontynentach łzy wyciska.

Agnieszce Rusok z uwagą przysłuchuje sie młody człowiek. Adam Panasiuk stworzył internetowe dzieje Urszulina na Lubelszczyźnie (www.historia.urszulina.net). W kronikarce z Pstrążnej odnajduje duchową wspólnotę. Też żmudnie gromadzi wiedzę o swoim gnieździe, z morza przeprowadzonych wywiadów, z wygrzebanych w księgach parafialnych not, z wyproszonych u ludzi zdjęć buduje żywą, bo wciąż wzbogacaną, lokalną epopeję. - Starzy mieszkańcy są dla mnie największym skarbem, bez nich ta strona by nie powstała. Trzeba sie speszyć, nim odejdą – refleksyjnie zauważa Panasiuk. Właśnie z myślą o tych starych, do komputera nienawykłych chce elektroniczny przekaz uzupełnić drukowanym. Wie, że dopnie swego, pomogą mu pieniądze z ruszającego niebawem programu unijnego.

 

Ojciec Wilczyński

Te toczone przy stoiskach rozmowy, zadawane sobie pytania, lustrujące spojrzenia na wystawy sąsiadów są być może największym osiągnięciem ostatnich lat. Świadczą o wyzwolonej ludzkiej energii, szukającej ujścia w czymś pożytecznym dla najbliższego otoczenia. Pokazują mądrą, otwartą na cywilizacyjne przemiany twarz polskiej wsi.

Ekspozycja była także przejawem gwałtownie postępującej, mentalnej ewolucji w samorządach. Współcześni sołtysi, wójtowie, burmistrzowie nie przypominają już podejrzliwych chłopków-roztropków. To coraz częściej ludzie myślący kategoriami nowoczesnego marketingu, inwestujący w promocję, zlecający profesjonalnym firmom przygotowanie skutecznej reklamy, atrakcyjnych folderów, ulotek, kalendarzy. Niemarnujący, takich jak podlesicki kongres, okazji szerszego prezentowania oferty turystycznej czy rolno-spożywczej.


Wśród łowców pamiątek.

W Podlesicach znalazł się również czas na poważną dyskusję o problemach wsi i stojących przed nią wyzwaniach. W gronie fachowców (samorządowców, przedstawicieli organizacji rolniczych) szczerym aplauzem powitano wojewodę opolskiego Ryszarda Wilczyńskiego. - To on, tak naprawdę, jest u nas ojcem idei odnowy. To co podpatrzył u Niemców, zaczął wprowadzać na Opolszczyźnie. Te wszystkie organizowane w województwie śląskim konkursy są od niego skopiowane – mówi, wyraźnie zafascynowany Wilczyńskim, burmistrz jednej z gmin.

W namiocie konferencyjnym i pobliskim Hotelu Ostaniec znawcy szczegółowych zagadnień rozprawiali o edukacji i kulturze na wsi, o tym jak uczynić jej odnowę instrumentem polityki regionalnej, jak rozwijać wiejską przedsiębiorczość. Ani namiot, ani hotel nie świeciły w tym czasie pustkami. Pełne obłożenie miały również autokary wożące uczestników na wycieczki studyjne (do gmin, mogących pochwalić się rzeczywistą, spektakularną modernizacją). Ze stoisk branżowych (agencji, ośrodków, organizacji, stowarzyszeń) znikały specjalistyczne publikacje o dopłatach, kwotowaniu, płatnościach.


Wyczekiwane entree.

Postronni obserwatorzy, przebywający tu akurat turyści zaznali dodatkowych przygód. Biesiada regionalna, występ Zespołu Pieśni i Tańca “Śląsk” prawdopodobnie przekonały ich, że warto tę część kraju odwiedzać, skoro tak wiele się tu dzieje.

***

Mimo zmiennej, nie zawsze przyjaznej, pogody Kongres okazał się sukcesem organizatorów (przede wszystkim samorządu województwa śląskiego), ale też sukcesem wsi. Wieś pokazała, że robi swoje, niezależnie od politycznej czy gospodarczej koniunktury, wyborczych kampanii, ptasich gryp i świńskich górek.

Maciej Pawłowski

wersja do druku


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi