Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2009-09-16

Dinozaur, któremu Smok na imię

 

- To pierwszy drapieżny dinozaur odkryty w Polsce – z pasją komunikuje Marian Mańka, sołtys wsi Lisowice – Wykopali go paleontolodzy w naszej cegielni. Za sprawą tego odkrycia dowiedział się o nas cały świat.

Lisowice to niewielka miejscowość położona nieopodal Lublińca w województwie śląskim. Pewnie mało kto słyszałby o niej, gdyby nie wykopaliska zapoczątkowane przez warszawskich naukowców w 2006 roku. Wyrobisko cegielni jako pierwsi odwiedzili dr Tomasz Sulej z Instytutu Państwowej Akademii Nauk w Warszawie oraz Grzegorz Niedźwiedzki, który wówczas był studentem ostatniego roku wydziału biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Efekt ich prac był zaskakujący. Pojawiły się pierwsze elementy układu kostnego bliżej nieokreślonego stworzenia. Warszawski Instytut Paleobiologii rozpoczął w Lisowicach regularne prace wykopaliskowe. Rok później, w sierpniu 2007 roku, cegielniany krater drobiazgowo przeczesywała grupa studentów z całej Polski.


Od dwóch lat w wyrobisku starej lisowickiej cegielni pracują studenci z całej Polski.
Mieszkańcy chętnie ich goszczą w swych domach.

 

Sensacyjne odkrycie nastąpiło jednak dopiero w roku 2008 podczas kolejnego obozu studenckiego. Podczas prac wykopaliskowych natknięto się na skamieniałości gada ssakokształtnego – dicynodonta oraz wspomnianego pierwszego polskiego dinozaura. Tego drugiego roboczo nazwano Smokiem. 

Lisowice stały się znane w całym świecie w lipcu ubiegłego roku, kiedy to na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej poinformowano o odkryciu szkieletu drapieżnika sprzed ponad 2oo milionów lat. Całemu światu obwieściło o tym wydawnictwo National Geographic.

Naukowcy przecierali oczy ze zdumienia

Odkrycie zrobiło wrażenie na specjalistach z całego globu. Żaden z nich nie spodziewał się, że szczątki pradawnego zwierzęcia można będzie znaleźć właśnie w tej części Europy. Wszak dotąd przypuszczano, że w Polsce można dokopać się co najwyżej do szczątków stworzeń morskich. Jak wynika z badań, prehistoryczny Smok miał 5 m długości i ważył tonę. Jego ostre jak sztylety kły miały 5-7 cm długości. W uśmiercaniu ofiar pomagał sobie długimi przednimi łapami, wyposażonymi w szpony. Odcisk jego tylnej łapy miał aż 40 centymetrów.

- Szkielet prawdopodobnie należał do dinozaura z grupy, do której zalicza się słynne, wielkie tyranozaury. Obok znajdowały się szczątki jego roślinożernej ofiary. Na chwilę przed tajemniczym unicestwieniem agresora musiała się tu wydarzyć scena polowania, walki, a potem konsumpcji. Oczyma wyobraźni można sobie odtworzyć tę dramatyczną sytuację – zapewnia Marian Mańka.

Warto dodać, że wspomniany dicynodont (ofiara), był masywnym stworem, wysokim w kłębie na dwa metry, przypominającym trochę hipopotama. Żywił się roślinami, które miażdżył swym wielkim, rogowym dziobem. Encyklopedyczne źródła donoszą, iż niezwykłość szczątków dicynodonta z Lisowic polega na tym, że pochodzą one sprzed około 205 milionów lat, a więc są znacznie późniejsze niż tak zwane wymieranie permskie sprzed 245 milionów lat. Do tej pory uważano, że przyczyną zagłady dicynodontów był wielki meteoryt. Wybuch po jego upadku unicestwił aż 90 procent gatunków zwierząt, czym stworzył pole dla rozwoju dinozaurów.

 
Ojcowie lisowickiego sukcesu nad skamieniałymi szczątkami „Smoka”.

Dlaczego akurat w Lisowicach przed milionami lat powstały idealne warunki do swego rodzaju hibernacji jurajskich pamiątek? Jak dowiadujemy się z opracowań National Geogrphic, miejsce obecnej cegielni zajmowało prawdopodobnie starorzecze. W jego pobliżu biły gorące źródła, które utworzyły rozległe bagnisko. Klimat panował upalny, monsunowy, podobnie jak w dzisiejszych Indiach. Podczas pory suchej starorzecze przypuszczalnie znikało. Gdy nadchodził monsun, znów napełniało się wodą. Wartkie strumienie znosiły wówczas do jeziorka kawałki drzew i trupy zwierząt z okolicznych lasów. Potem przysypywał je muł i piasek i po milionach lat zamieniły się w skamieniałości.

Są kości, więc potrzebne muzeum

Od samego początku pracom wykopaliskowym przyglądali się mieszkańcy i przedstawiciele lokalnych władz. Wszyscy im sekundowali, a kierownik cegielni wstrzymał nawet wydobywanie surowca w interesującej naukowców części wyrobiska. Podczas letnich obozów mieszkańcy Lisowic pozwolili studentom spać za darmo w salach tutejszego Koła Gospodyń Wiejskich. Zaangażowali się też radni oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Rozwoju Sołectwa Lisowice, którzy zaproponowali utworzenie we wsi czasowej ekspozycji skamieniałości.

- Kiedy się zorientowaliśmy, że wykopaliska są bardzo owocne, wraz z radnym Markiem Błyszczem postanowiliśmy wystąpić do wójta z prośbą o zabezpieczenie środków finansowych na utworzenie ekspozycji paleontologicznej pod roboczą nazwą Muzeum Regionalne.

Przedstawiciele Rady Gminy dali się przekonać i przyznali pierwsze środki na ten cel - wspomina sołtys Lisowic.

- W 2008 roku wiedzieliśmy już, że potrzebujemy miejsca nie tylko na niewielką wystawę, ale dla całego muzeum, poświęconego lisowickiemu dinozaurowi.

Cel został osiągnięty w sierpniu zeszłego roku, kiedy to Gminne Muzeum Paleontologiczne w Lisowicach otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających. Był to sukces nie tylko lokalnych władz, ale przede wszystkim tutejszych mieszkańców. Muzeum powstało bowiem z inicjatywy społecznej, a wiele prac na różnych etapach jego organizacji wykonano na zasadzie wolontariatu.
 

Do Lisowic jadą goście – nawet z RPA!

- Rok 2009 to rozbudowa wystawy , którą wzbogaciliśmy nie tylko o nowe sale wystawowe, ale przede wszystkim o nowe eksponaty. Jednym z nowych elementów jest tzw. ekspozycja zmienna, która co roku prezentować będzie nowe eksponaty pozyskane w ramach współpracy z innymi muzeami, ośrodkami naukowymi czy instytucjami. Tegoroczna wystawa prezentuje kolekcję minerałów Roberta Borzęckiego, właściciela muzeum w Nowej Rudzie. Nowością są również lekcje muzealne i zajęcia plastyczne, które zapoczątkowano w maju – informuje Marek Błyszcz. - Nasze niewielkie muzeum, o którym jeszcze rok temu mało kto słyszał, dziś jest odwiedzane przez gości z RPA, Kanady, Rosji, Niemiec, Czech, Anglii oraz innych krajów Europy i świata. Na stronach internetowych placówki odnotowywane są wejścia z tak odległych krajów jak na przykład: Chiny. Pozostaje więc mieć nadzieję, że tego typu muzea (prezentujące przecież dobro ogólnonarodowe, które nie zawsze przynosi dochody, pozwalające na samodzielną egzystencję) znajdą partnerów i oparcie w instytucjach państwowych i samorządowych.
 

Mamy prawdziwe szkielety, a nie jakiś park jurajski....


- Eksponatów z pewnością będzie jeszcze więcej. Co roku w sierpniu przyjeżdżają przecież studenci, którzy co rusz coś interesującego w wyrobisku cegielni znajdują – dodaje Marian Mańka.


Marian Mańka z dumą prezentuje T-shirt, reklamujący Muzeum paleonbtologiczne w Lisowicach.


– Bardzo nas to cieszy, bo Smok z Lisowic to nasza wizytówka, nasze godło promocyjne. Jesteśmy dumni, że mamy prawdziwe kości dinozaura, to jest magnes dla turystów, którzy chcą czegoś więcej niż tylko dobrej zabawy w komercyjnych parkach jurajskich. Tych ostatnich w kraju przybywa na potęgę. Tyle, że ich dinozaury są z betonu... Martwi nas natomiast to, że niektórzy chcą niejako przewieźć się na naszych plecach. Mówię o mieście powiatowym Lubliniec, gdzie trwają przymiarki do budowy tzw. „dinoparku”. Gminie Pawonków, do której należy nasze sołectwo, trudno konkurować z dużo większą aglomeracją. Tamtejsi włodarze znaleźli bogatego inwestora, jakim jest park jurajski z Rogowa. Nieopodal, w miejscowości Krasiejów, powstaje kolejny tego rodzaju park, który stanowił będzie filię Dinoparku w Bałtowie. My znajdujemy się po środku, ale daleko od wpływów finansowych... Mam nadzieję, że turyści docenią przede wszystkim to, co prawdziwe. Życzyłbym sobie również, by tę światowego formatu atrakcję dostrzegły władze województwa śląskiego. Dzięki ich zaangażowaniu w Lisowicach mogłoby powstać duże centrum paleontologiczne – ośrodek wystawienniczo-edukacyjny dla turystów nie tylko z Polski, ale i zza granicy. 

***

Ważne linki:

www.lisowice.com

www.lisowice.com/muzeum

www.pawonkow.pl

 

Przemysław Chrzanowski
 Fot. Autor i Archiwum Muzeum Paleontologicznego w Lisowicach 
 

wersja do druku


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi