Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Data utworzenia: 2011-01-18

Zagraniczny partner poszukiwany

 

„Gmina ze wschodniej części Mecklemburgii (Niemcy) pragnie znaleźć gminę partnerską w Polsce, aby podjąć z nią współpracę, opartą na umowie partnerskiej. Współpraca ta powinna wspierać myśl europejską i wzbogacać nasze wspólne sąsiedztwo w obszarze przygranicznym. Planowany jest także projekt w obszarze budowlanym. Polska gmina, ewentualnie małe miasteczko, nie powinna znajdować się dalej niż 40 km od granicy....” – Podobnych ogłoszeń na stronach rozmaitych portali internetowych znajdziemy mnóstwo, chociaż częściej to my poszukujemy partnerów na Zachodzie, niż oni nas.

Kierunek naszych starań jest oczywisty, ciągniemy w stronę bogatszych. Do rzadkości nie należą jednak „związki partnerskie” z gminami, czy też miastami zza wschodniej granicy. Za taką współpracą opowiadają się przede wszystkim lokalni przedsiębiorcy, którzy wciąż szukają nowych rynków zbytu. Międzynarodowe „uczucie” może być także podyktowane względami turystycznymi. Tutaj interesują nas przede wszystkim państwa basenu Morza Śródziemnego, chcemy wypoczywać w palącym słońcu, delektować się miejscowymi specjałami. A wszystko to oczywiście w imię dozgonnej przyjaźni. Ze wszystkich tych możliwości skorzystał Wieluń - niewielkie miasto w województwie łódzkim.
 

Kierunek: Zachód

Miejscowe władze zapukały najpierw do niemieckiego miasteczka Adelebsen położonego nieopodal Getyngi w Dolnej Saksonii. Trafili na podatny grunt, tamtejsi włodarze z dużą dozą serdeczności przyjęli ofertę współpracy, która owocuje po dzień dzisiejszy. Od wielu lat niemieccy partnerzy starają się wspierać wieluńską służbę zdrowia, co rusz materialnie poprawiają kondycję miejscowego szpitala. Ostatnio przekazali na rzecz lecznicy łóżko rehabilitacyjne, balkoniki i gastroskop. Bożena Łaz, dyrektor placówki nie kryła zadowolenia: Łóżko trafi na oddział rehabilitacji i bardzo przyda się pacjentom w ciężkim stanie, balkoniki będą na wyposażeniu oddziału urazowo-ortopedycznego i internistycznego, a gastroskop znajdzie swoje miejsce oczywiście w pracowni endoskopii.

W gestii zainteresowania partnerów z Adelebsen jest także Dom Pomocy Społecznej w Skrzynnie. Tam również trafia sporo sprzętu, na który trudno byłoby znaleźć pieniądze w powiatowym budżecie. Podczas wrześniowej wizyty niemieccy przyjaciele przywieźli ze sobą nowoczesny aparat do EKG. Za każdym razem ze strony obdarowanych płyną gorące podziękowania i nieśmiałe prośby o dalsze wsparcie.

Włodarze z Adelebsen najwięcej przyjaciół mają jednak wśród strażaków. Pod niebiosa wychwalają ich druhowie kilku jednostek OSP, którzy otrzymali niemieckie wozy bojowe. Wycofywane ze służby samochody były w bardzo dobrym stanie technicznym, grzechem byłoby je wyrzucać na złom. Auta zostały wprowadzone do parku maszynowego lokalnych zastępów, teraz po niewielkim doposażeniu umożliwiają skuteczną walkę z pożarami.

– Na samochodach się nie skończyło, praktycznie cały czas możemy liczyć na wsparcie w postaci drobnego sprzętu. Ostatnio delegacja z Adelebsen zostawiła nam w prezencie nowoczesne nożyce do cięcia karoserii. Urządzenie to bardzo przyda nam się w akcjach ratowniczych na drogach – przekonuje Adam, jeden ze strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrówku. 

Prezenty to nie wszystko, w międzynarodowym partnerstwie bowiem ważne jest to, by się po prostu odwiedzać. Strona polska wielokrotnie gościła z wizytą w Adelebsen. Za każdym razem propagowano wiedzę o Polsce i regionie wieluńskim, prezentowano lokalne obyczaje (by ułatwić rozumienie polskiej kultury), przeciwdziałano uprzedzeniom i stereotypom w relacjach polsko-niemieckich oraz promowano pozytywny wizerunek Polski w Niemczech.


Dziesięciolecie partnerstwa pomiędzy Wieluniem a Osterburgiem uczczono posadzeniem drzewa.
W roli ogrodników wystąpili burmistrzowie obu miast. fot. arch. UMiG Wieluń.

- Czego myśmy tam nie robili: były pokazy rzeźbiarstwa i rękodzielnictwa ludowego, haftowaliśmy, robiliśmy koronki, śpiewaliśmy pieśni obrzędowe i biesiadne, cały czas towarzyszyła nam kapela z okolic Wielunia. Wszystkim się podobało – wspomina uczestniczka delegacji, która gościła w Adelebsen w 2006 roku.

Kierunek na zachód był właściwy – co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Ale Adelebsen w przypadku Wielunia wcale nie było pierwsze. Już w 1972 roku zainicjowano partnerstwo z miastem o nazwie Osterburg. W czasach, kiedy doświadczaliśmy głębokiej komuny na taki krok mogli zdecydować się tylko... sportowcy. Mowa o szczypiornistach, którzy od niespełna 40 lat prowadzą miedzy sobą tzw. sportową wymianę. Amatorzy piłki ręcznej uczestniczą od tego czasu w wielu wspólnych rozgrywkach i jeśli mówimy o partnerstwie, to właśnie wśród nich jest ono najbardziej wyczuwalne.

Skoro sportowcy przetarli szlaki, grzechem byłoby nie wykorzystać tej wieloletniej współpracy – do takich wniosków doszli włodarze Wielunia i podpisali stosowne porozumienie. Od tego czasu minęło niedawno 10 lat. Z tej okazji do miasta przybyła pokaźna delegacja z Osterburga, by wspólnie celebrować okrągłą rocznicę istnienia tego niezwykle udanego „związku”. Włodarze zaprzyjaźnionych samorządów posadzili w miejscowym parku drzewo i odsłonili pamiątkową tablicę.

Dziś już nie tylko szczypiorniści trzymają z Osterburgiem, ziemię wieluńską odwiedzają także młodzi piłkarze, którzy uczestniczą w lokalnych turniejach futbolowych. Przy okazji zawiązały się także przyjaźnie pomiędzy placówkami oświatowymi. Uczniowie uczestniczą w wakacyjnych wymianach młodzieży, realizują programy edukacyjne, które mają pielęgnować tę międzynarodową znajomość. Warto tu choćby wspomnieć Szkołę Podstawową nr 2 im. H. Sienkiewicza w Wieluniu, która realizowała przedsięwzięcie „Űber die Grenzen - Ponad granicami”. Projekt zakończyła wizyta dzieci z partnerskiej szkoły podstawowej Grundschule Hainstrasse z Osterburga.

Kierunek: Wschód

Także przez sport, kulturę, poznanie tradycji i historii powiat wieluński chciał dążyć do przyjaźni z miastem o nazwie Gorodok. Zorganizowano nawet parę kilkudniowych imprez podczas których goście uczestniczyli w rozgrywkach piłkarskich i szachowych. Szczególnie w tej ostatniej dyscyplinie reprezentanci zza Bugu nie mieli sobie równych. Udowadniali to prze szereg lat podczas turniejów szachowym z okazji Narodowego Dnia Niepodległości, jakie odbywają się w Skomlinie.

– Występowali tu w roli profesorów, nasi reprezentanci wiele mogli się od nich nauczyć. W swych szeregach mieli i mają bardzo młodych, a zarazem niezwykle utytułowanych graczy. Dość powiedzieć, że ich 7-letni zawodnik uczestniczył niedawno w szachowych Mistrzostwach Świata... W tej sytuacji każde nasze zwycięstwo było traktowane w kategorii sensacji - mówi Paweł Rzeszowski, współorganizator skomlińskiego turnieju.

Rywalizacja na szachownicach i boisku to nie wszystko. Wszak lokalnym włodarzom nie tylko o sport chodziło a o nawiązanie współpracy gospodarczej. W gestii ich zainteresowania leżało otwarcie tamtejszego rynku dla miejscowych przedsiębiorców. Mówiło się o branży mięsnej oraz drzewnej. Odbyło się nawet kilka wizyt studyjnych w tej sprawie. Niestety, do spektakularnych sukcesów w tej materii nie doszło. W imię przyjaźni pozostało.... grać w szachy.
 

Kierunek: Południe

Był rok 2002, kiedy w Młodzieżowym Domu Kultury w Wieluniu powołano do życia dość egzotyczne stowarzyszenie. Nosiło ono nazwę Polsko-Chorwackiego Towarzystwa „Jadransko – Wieluń” i miało w swym założeniu krzewić przyjaźń (a jakże) pomiędzy Wieluniem i chorwackim miastem Senji.

- Od samego początku stawialiśmy na współpracę turystyczną. Efektem są nasze cykliczne wyjazdy nad Adriatyk. To nie jest jednak tak, że tylko wypoczywamy, opalając się w słońcu. Stale współpracujemy z lokalnymi władzami na niwie kulturalnej, wspólnie troszczymy się o ochronę naszego dziedzictwa narodowego. Ponadto działamy na rzecz integracji europejskiej, rozwijamy i pielęgnujemy nowe kontakty – tłumaczy dyrektor MDK Włodzimierz Kałczak. 

***

Miasta (gminy) partnerskie to forma partnerstwa miedzy samorządami w różnych krajach, która ma na celu wymianę kulturalną, gospodarczą i informacyjną. W Europie formę tę powszechnie określa się terminami: miasta bliźniacze, miasta przyjacielskie. W krajach anglosaskich mówi się raczej o miastach siostrzanych.

Pierwsze partnerstwo miast powstało w 1947 roku pomiędzy niemieckim Ludwigsburgiem a francuskim Montbeliard – chodziło tu o szerzenie międzynarodowej pracy u podstaw. To samo przesłanie kierowało również w 1951 roku w Genewie 50 burmistrzami, którzy założyli Radę Miast Europejskich (od 1984 roku – Rada Miast i Regionów Europy). Ów partnerski związek jako jedno z zadań definiuje pojednanie między narodami Europy i komunalną współpracę niezależnie od granic państwowych.

 

Przemysław Chrzanowski

wersja do druku


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi