Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Łamanie praw zwierząt na wsi

Małgorzata Bielawska
Tomasz Bielawski

 

Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?

 

Tak o wsi polskiej pisał Jan Kochanowski. A jak jest naprawdę? Czy faktycznie tak sielsko, anielsko? Kurki w kurniku, świnki w chlewiku, krówki na pastwisku a przy budzie tłuste psisko?

Na pierwszy rzut oka widać, że nie za wesoło jest na tej naszej wsi. Ludzie może i radośni (szczególnie ci przed albo za sklepem), ale zwierzętom nie bardzo do śmiechu. Zarówno zwierzętom gospodarskim jak i towarzyszącym[i]. Mimo że materialnie wszystkie one są naszą własnością, nie są one rzeczami lecz – tak jak my – żywymi istotami, które czują i cierpią. Każde zwierzę ma swoje prawa i wymaga humanitarnego, czyli „ludzkiego” traktowania, jednak prawa te ciągle są łamane.

A kto je łamie? My, ludzie, Homo Sapiens, gatunek zdolny nie tylko do wyższych uczuć, ale zdolny i do wszystkiego, nawet do bezmyślnego lub, co gorsze, do umyślnego okrucieństwa. Spętane konie i krowy, odrutowane świnie, psy na krótkich łańcuchach przywiązane do „budy” zrobionej ze starej, zardzewiałej beczki to obrazy, które jakże często spotkać można na wsiach. Czy tak powinno być? Ludzie! Mamy dwudziesty pierwszy wiek! Latamy w kosmos, odkrywamy nowe planety, wdrażamy nowoczesne technologie, mamy coraz ładniejsze domy i samochody… a naszych braci mniejszych i większych traktujemy jak za króla Ćwieczka. Pozostał w nas stereotyp pewnych zachowań w stosunku do zwierząt, stereotyp, który już dawno temu przestał być zgodny z obowiązującym prawem.

Do niedawna nie było żadnej normy, oprócz moralnej, traktowania zwierzęcia. Dopiero ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku nadała pewne prawa i normatywy. Tu pada znamienne zdanie:

Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

oraz:

Art. 5. Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania.

Lepiej w ustawodawstwie mają się zwierzęta gospodarskie. Oprócz ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r., o ich dobrostan zadbał minister rolnictwa i rozwoju wsi, wydając 2 września 2003 roku rozporządzenie w sprawie minimalnych warunków utrzymywania poszczególnych gatunków zwierząt gospodarskich na podstawie art. 12 ust. 7 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz.1002). Oto najważniejsze postanowienia:

§ 4. 1. Utrzymujący zwierzęta gospodarskie zapewnia im opiekę i właściwe warunki utrzymywania,

uwzględniając minimalne normy powierzchni w zależności od systemów utrzymywania.

2. Zwierzęta gospodarskie utrzymuje się w warunkach:

1) nieszkodliwych dla ich zdrowia oraz nie powodujących urazów i uszkodzeń ciała lub cierpień;

2) zapewniających im swobodę ruchu, a w szczególności kładzenia się, wstawania oraz leżenia;

3) umożliwiających kontakt wzrokowy z innymi zwierzętami.

Zwierzęta doglądane przynamniej raz dzienni, pojone i żywione zgodnie z ich zapotrzebowaniem, pomieszczenia zapewniające ruch i swobodę, położenie się i poruszanie.

2. Konie poi się co najmniej trzy razy dziennie.

§ 11. Zwierzęta gospodarskie są karmione co najmniej dwa razy dziennie paszą dostosowaną do ich gatunku, wieku, masy ciała i stanu fizjologicznego.

2. Świnie karmi się co najmniej raz dziennie, przy czym świniom utrzymywanym grupowo zapewnia się dostęp do paszy w tym samym czasie.

Na podstawie tych przepisów opracowano minimalne wymogi wzajemnej zgodności, Cross-Compliance[ii].

Od roku 2009 obowiązuje w Polsce rejestracja zwierząt gospodarskich, od 2011 spełnienie wymagań w zakresie zdrowia zwierząt, od 2013 – w zakresie dobrostanu zwierząt. W zasadach wzajemnej zgodności obszar C[iii] określa szczegółowo wymagania, które musi spełnić każdy hodowca. Powiatowe Inspektoraty Weterynarii już przeprowadzają kontrole i w razie uchybień zostawia zalecenia poprawy. Mierzone są stanowiska dla bydła mlecznego i opasowego, sprawdzane warunki higieniczne i stan zdrowia zwierząt. Ważne jest odpowiednie oświetlenie, wygodne, suche i czyste legowisko, dostęp do wody i odpowiedniej karmy, sposób wiązania. Sprawdzane też jest, czy w gospodarstwie stosowane są dozwolone technologie chowu i hodowli i czy zwierzęta nie są utrzymywane w stanie rażącego zaniedbania (niechlujstwa). Na pastwisku musi być schronienie przed złymi warunkami atmosferycznymi i drapieżnikami. Prawo przewiduje dodatkowe zalecenia dla cieląt i trzody chlewnej, w podziale na grupy wiekowe. Dane dotyczące wymiarów stanowisk, kojców, temperatury, oświetlenia zebrane są w tabele i dostępne w ośrodkach doradztwa rolniczego, ARiMR oraz w Internecie.

Wszelkie zabiegi na zwierzętach, w tym także kastracja i usuwanie kiełków u prosiąt, może wykonywać tylko lekarz weterynarii, a nie rolnik we własnym zakresie, żeby było taniej. Nieprzestrzeganie tych wymogów i rażące uchybienia będą skutkować zmniejszeniem dopłat bezpośrednich przez rolnika, a wiec jest presja materialna.

Czasem zadajemy sobie pytanie, po co gospodarz hoduje zwierzęta, skoro o nie nie dba. Nie ma z nich dochodu, nie sprzedaje mleka, a na mięso zabiedzone zwierzę się nie nadaje. Zresztą wymogiem jest oznakowanie nowonarodzonego cielaka i zgłoszenie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W przeciwnym razie rolnik nie może sprzedać zwierzęcia, ani oddawać mleka do mleczarni. Choć świadomość na wsi wzrasta, nadal zdarzają się gospodarze, którzy nie przestrzegają tych wymogów. Najczęściej są to ludzie starej daty, do którzy nie znają nowych przepisów i którzy postępują ze zwierzętami jak postępował ojciec czy dziad. Sami starzy i schorowani trzymają resztki tej spuścizny, nie radząc sobie zupełnie. Takie postępowanie przejmuje następne pokolenie, czyli rodzi się smutna tradycja podmiotowego traktowania żywego stworzenia i braku empatii. Bicie i kopanie „nieposłusznej” krasuli jest na porządku dziennym, i wszechobecny wrzask i przekleństwa, bo „to tylko głupie zwierzę”.

Osobną sprawa jest transport zwierząt rzeźnych. Tu już nikt nie dba o ich potrzeby, przecież jadą do rzeźni. Cielęta zabierane z obory, źrebaki od matek wciągane są siłą na samochody, bite i poranione udają się w swą ostatnia podróż. Świnie przy załadunku poganiane są gumowymi pałkami i elektrycznymi paralizatorami. Sztuka jednak w tym, żeby bić tak, by nie było śladów, bo cena mięsa spada Wiele do życzenia pozostawiają warunki transportu koni za granicę. Ujawnione przypadki przewozu koni w stanie wyniszczenia, rannych, bitych, bez wody, zadeptanych przez współtowarzyszy niedoli powodują oburzenie i łzy w oczach nawet wśród ludzi obojętnych na los zwierząt. Art. 6 Ustawy pkt.6 mówi, ze zabroniony jest transport zwierząt, w tym zwierząt hodowlanych, rzeźnych i przewożonych na targowiska, przenoszenie lub przepędzanie zwierząt w sposób powodujący ich zbędne cierpienie i stres.

W zaciszu gospodarstwa trwa przemoc i okrucieństwo, którego rolnik nie uważa za coś złego. Nie zna często ani ustawy o ochronie zwierząt, ani rozporządzenia ministra, nie przejmuje się uwagami lekarza weterynarii czy pracownik ARiMR. Od dziecka przecież jest świadkiem świniobicia (teraz Ustawa zabrania uboju w obecności dzieci), ucinania głowy kogutowi na niedzielny obiad, topienia czy zakopywania żywych szczeniąt i kociąt.

Art. 4 Ustawy o ochronie zwierząt precyzuje, kiedy mówimy o:

2) „humanitarnym traktowaniu zwierząt” – rozumie się przez to traktowanie

uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę;

7) „okrutnych metodach w chowie lub hodowli zwierząt” – rozumie się przez to

działania lub zaniechania człowieka prowadzące w sposób oczywisty do

zmian patologicznych w organizmie zwierzęcia (somatycznych lub psychicznych),

zwłaszcza w postaci skutków znoszenia dotkliwego bólu, przymuszania

do określonego zachowania się (uległości) głodem, pragnieniem, działaniem

prądu elektrycznego (z wyjątkiem używania pastuchów elektrycznych,

treserów oraz urządzeń elektrycznych służących do przepędu zwierząt) bądź

innymi zabiegami tego rodzaju, w szczególności karmienie i pojenie zwierząt

przemocą;

8) „okrutnym traktowaniu” – rozumie się przez to wymienione w ustawie przypadki

znęcania się nad zwierzętami oraz inne postępowanie właściciela bądź

innej osoby, prowadzące do skutków porównywalnych ze skutkami znęcania

się;

11) „rażącym zaniedbaniu” – rozumie się przez to drastyczne odstępstwo od określonych

w ustawie norm postępowania ze zwierzęciem, a w szczególności w

zakresie utrzymywania zwierzęcia w stanie zagłodzenia, brudu, nieleczonej

choroby, w niewłaściwym pomieszczeniu i nadmiernej ciasnocie.

Liczba koni bardzo zmalała, ale nadal na wsi służą jako zwierzęta pociągowe. Na pastwisko wyganiane są spętane sznurem, pęciny otarte do krwi powodują cierpienie zwierzęcia. Widuje się też prowadzone poboczem drogi krowy, które nie mogą normalnie iść z powodu związanych nóg. Zaniedbane budynki gospodarcze, waląca się szopa – to często jeszcze miejsce chowu bydła. Nieusuwany latami obornik i stojące w nim po brzuch chude krowy, na które pada deszcz przez nieszczelny dach… Zdarza się jeszcze chlewik, w którym świnie pływają wręcz we własnych odchodach. Nie ma pieniędzy na remont, nie ma pomysłu, jak polepszyć dolę zwierząt, jest za to obojętność i bezradność.

Większość gospodarstw spełnia już wymogi unijne. Następuje specjalizacja w hodowli, co wymaga nakładów pieniężnych, a żeby sięgnąć po fundusze unijne, muszą być spełnione minimalne standardy. Są one sprawdzane przez pracowników ARiMR oraz lekarzy weterynarii. Pewna część gospodarstw wymyka się jednak spod kontroli. Tragiczny los zwierząt zostaje ujawniony dzięki donosowi czy zgłoszeniu przez sąsiadów, którzy nie mogą znieść dłużej ryku głodnych krów i widoku słaniających się na nogach koni zimą na pastwisku. Czasem zgłoszenia do prokuratury składają lekarze weterynarii, których rolnik wezwie na pomoc, gdy zwierzę choruje tak bardzo, że domowe sposoby już nie pomagają i trzeba wydać pieniądze na prawdziwe leki. Pojawia się tylko pytanie, ile przypadków pozostaje nieujawnionych?

Psy i koty mają najgorzej

Na wsi są to zwierzęta pracujące i po to są trzymane. Nieliczna grupa szczęśliwców mieszka w domach ze swoimi właścicielami i są towarzyszami życia. Reszta nie ma poszanowania. Koty nie są karmione, bo mają łapać myszy, dobrze, że gospodyni wleje im mleka przy dojeniu krów. Chorują na choroby pasożytnicze, grzybice, koci katar, ale na wsi ich się nie leczy. Jak ten zdechnie, weźmie się od sąsiada kolejne kociątko, i kolejne… Jak to mówią, „jeszcze koci ród nie zaginął, nie ma co walczyć o życie jednego kota.” …” .

Pies ma pilnować obejścia i chronić prze złodziejami. A stary przesąd mówi, że głodny lepiej pilnuje i jest „ostry”. Zresztą, mało kto na wsi pamięta, że pies to zwierzę mięsożerne, a karmienie go śrutą zbożową, ziemniaki i odpadkami to łamanie ustawy. W lecie zwierzę stoi przy budzie na krótkim łańcuchu, bez wody i skrawka cienia. Zimą przykuty, bez możliwości schronienia się przed mrozem, w cierpieniu zamarza. A jak na pole przychodzą dziki, gospodarz przywiązuje wiernego Burka na noc przy płocie i rano czasem tylko obroża i skórka zostaje. W Polsce żyje około 7-9 milionów takich Burków. Od zawsze są przy człowieku, z nim cierpią dole i niedole. Ale jak wytłumaczyć fakt, że dom jak pałac, budynki inwentarskie na unijnym poziomie, a przy beczce, która spełnić ma rolę budy, stoi szkielet psa? Snują się wychudzone koty z zaropiałymi oczami? Ustawa wyraźnie mówi:

1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie

chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do

światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią

karmę i stały dostęp do wody.

Psa i kota trzeba karmić, pamiętać o misce z wodą, zapewnić ciepłe schronienie. W końcu od nas zależy ich życie i zdrowie. Chore zwierzę trzeba pokazać lekarzowi weterynarii, zaszczepić, nie tylko na wściekliznę, jak wymaga prawo. Gdy zachodzi potrzeba, cierpienie zwierzęcia może skrócić tylko lekarz weterynarii. W nagłych przypadkach także możliwe jest użycie broni palnej przez osobę upoważnioną (policjant, myśliwy). Nigdy sam właściciel – to jest łamanie prawa!

Art. 6.

1. Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi

jest zabronione.

Psy na wsi często są porzucane, wywożone do lasu, przywiązywane do drzewa. To nieludzkie postępowanie zasługuje na moralne potępienie i sprawę w sądzie. Czy człowiek, który skazał swego przyjaciela na powolne konanie w męczarniach w lesie na zaciśniętym na szyi drucie, czy gospodarz wrzucający sukę i jej szczenięta w zawiązanym worku do rzeki, młodzieniec odrąbujący siekierą głowy kociakom – zasługują na miano Homo Sapiens?

Za dużo na wsi psów i kotów? To nie rozmnażajmy!

Wałęsają się po lasach i wsiach, stwarzają zagrożenie dla ludzi i zwierzyny łownej. Nieodpowiedzialność ludzi, którzy nie potrafią kontrolować rozmnażania swoich zwierząt, spowodowała narodziny milionów stworzeń, którym społeczeństwo nie jest w stanie zapewnić domów. Corocznie tysiące niechcianych, nowo narodzonych zwierząt poddawanych jest eutanazji lub ginie topionych, żywcem zakopywanych, wyrzucanych w workach, kartonach do śmietników, porzucanych w lesie. Jeśli mają szczęście, przynoszone są do schronisk.
Tysiące zwierząt trafia do schronisk komercyjnych, stając się źródłem dochodu dla ich właścicieli. W schroniskach tych życie zwierząt to pasmo cierpień, gehenna i piekło na ziemi zgotowane przez człowieka. Większość z nich zdycha w cierpieniu, bądź jest masowo poddawana eutanazji. Umierają z niedożywienia, z powodu nie leczonych chorób wirusowych, skórnych, pasożytniczych, z powodu przepełnienia – zagryzają się wzajemnie.
To my, rozmnażając zwierzęta bezmyślnie, dajemy na to przyzwolenie.
Sterylizacja i kastracja zapobiegają niekontrolowanemu rozmnażaniu się zwierząt.

Jedynym sposobem walki ze zbyt dużą populacją psów i kotów jest sterylizacja. To nie natura, a my ludzie decydujemy, czy nasze psy będą mieć potomstwo, czy nie. Decydujmy więc mądrze. Zabiegi nie muszą być drogie. Wiele lecznic weterynaryjnych wykonuje je po obniżonych cenach. Żadnej suczce szczeniaki nie są potrzebne do szczęścia. Sterylizując i kastrując psy, nie czynimy im żadnej krzywdy. Po zabiegu dostają środki przeciwbólowe, więc nie cierpią. Już kilka dni potem zapominają, że w ogóle miały operację. Po około 10 dniach weterynarz zdejmuje szwy. Wysterylizowane zwierzęta nie cierpią psychicznie z powodu niemożności posiadania potomstwa. Sterylizacja i kastracja zapobiegają groźnym chorobom, na które mogą zapaść nasi pupile. Sterylizując sukę czy kastrując psa, dajemy dowód na to, że jesteśmy mądrymi właścicielami, świadomymi odpowiedzialności za nasze zwierzęta. Tylko w ten sposób zyskujemy pewność, że przez nieuwagę nie powołamy na świat kolejnych, nikomu niepotrzebnych psich istnień. Jeżeli już się zdarzy miot, ślepe szczenięta i kocięta można uśpić w lecznicy – nie zakopać, nie utopić. Mądrzy radni wielu gmin w swych uchwałach wprowadzili zapis o dofinansowaniu kastracji, sterylizacji i usypaniu ślepych miotów.

Ale nauki nigdy dość - i to od przedszkola. Jakie pokolenie wychowamy, takie będzie w przyszłości społeczeństwo. Dzieci z natury lubią zwierzęta i nie boją się ich. Wpajany szacunek do wszelkich żywych stworzeń zaowocuje w przyszłości choćby zawahaniem się przed zadaniem zwierzęciu bólu czy śmierci. Potrzebne są więc programy edukacyjne uczące postępowania i opieki nad zwierzęciem, empatii, pokazanie dobrych wzorców i działań. Dzięki Internetowi, telewizji, prasie, radiu można nagłaśniać drastyczne przypadki zaniedbania. Budzą one w większej części społeczeństwa odruch potępienia i żądanie ukarania winnych. Cieszy fakt, że większość młodych ludzi widzi krzywdę zwierząt i osądza ostro oprawców. Często to młodzież nakłania rodziców do przywiezienia psa czy kota do lekarza, a zawstydzony dorosły przyznaje „trzeba pieska leczyć, szkoda go, tak dzieci proszą”.

Przestrzeganie prawa to jedno, ludzkie podejście do zwierząt to drugie. Jak zabraknie dobrego serca i współodczuwania, pozostaje prawo. Jest chociaż podstawa prawna do interwencji, odebrania zwierzęcia czy skierowania sprawy do sądu w przypadku łamania ustawy o ochronie zwierząt.

Kto zabija zwierzę lub dokonuje uboju w sposób niezgodny z prawem i ten, kto znęca się nad nim, podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywnie.

Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

12) „szczególnym okrucieństwie zabijającego zwierzę” – rozumie się przez to przedsiębranie przez sprawcę działań charakteryzujących się drastycznością form i metod zadawania śmierci, a zwłaszcza zadawanie śmierci w sposób wyszukany lub powolny, obliczony z premedytacją na zwiększenie rozmiaru cierpień i czasu ich trwania;

Niestety rzadko takie kary są wymierzane. Często sąd umarza sprawę, tłumacząc się „niską szkodliwością czynu”. Sprawcy głośnej niedawno sprawy zakatowania psa husky, który był ciągnięty za samochodem, aż oderwała się głowa, zostali jednak ukarani przykładnie, bo miłośnicy psów zebrali pod petycją o wysoki wymiar kary kilkaset tysięcy podpisów. Sąd może też orzec nawiązkę (karę pieniężną) w wysokości od 25 zł do 2.500 zł na cel związany z ochroną zwierząt, wskazany przez sąd.

Zwierzę maltretowane i trzymane w skrajnym niedbalstwie, może zostać odebrane w trybie natychmiastowym i przekazane do schroniska lub osobom trzecim.

Koniecznością staje się zmiana ustawy o ochronie zwierząt i zaostrzenie kar( Aktualny projekt nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt został przyjęty przez sejm w dniu 18-08 2011r.- przyp. redakcji). Nie tolerujmy dłużej złego traktowania zwierząt! Zawstydźmy złych ludzi, pokazując ich czyny, stańmy w obronie cierpiących w milczeniu bezbronnych istot! Żądajmy wyższych kar za okrucieństwo wobec zwierząt, bo śmieszna jest kara 500 zł grzywny za powolne mordowanie kota, wsadzenie dla żartu szczeniaka do pracującej betoniarki czy rozbicie o mur głowy psiaka sąsiada.

W Polsce istnieją organizacje pro-zwierzęce, duże, takie jak Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, EMIR, ARKA, Viva! oraz wiele mniejszych, regionalnych. To one, obok policji i powiatowego lekarza weterynarii reagują na zgłaszane przejawy znęcania się nad zwierzętami lub choćby niewłaściwego z nimi postępowania. Interwencje wykonują w asyście funkcjonariuszy policji lub Straży Miejskiej, pouczają, w razie rażącego zaniedbania zabierają zwierzę, zgłaszają przypadek do prokuratury.
Umocowanie prawne do tego daje ustawa o ochronie zwierząt w art. 3, art. 34a ust. 3 i art. 40.
Niestety w Polsce nadal zwierzę traktowane jest jak rzecz, a czasami nawet gorzej. Zwierzęta się głodzi, bije, nie leczy w razie choroby. Przekonanie ludzi do właściwej opieki nad swoim zwierzęciem lub chociażby do zaniechania znęcania się nad nim jest pracą mrówczą i niewdzięczną, a efekty starań są najczęściej niewspółmiernie małe w stosunku do wysiłku, jaki wkłada się w poprawę losu zwierząt. Rzadko kiedy są to spektakularne sukcesy, najczęściej mikroskopijne kroki w drodze do poprawienia ich warunków życia. Dlatego, w realiach dzisiejszej Polski i jej kulawego ustawodawstwa dotyczącego praw zwierząt, cieszy każdy przedłużony łańcuch, każda miska pełna wody czy załatany dach chlewika…
 

***

[i] Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 23 września 1997 r.)

Rozdział 1, przepisy ogólne:

Art. 4. Ilekroć w ustawie jest mowa o:

 17) "zwierzętach domowych" - rozumie się przez to zwierzęta tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza;

 18) "zwierzętach gospodarskich" - rozumie się przez to zwierzęta gospodarskie w rozumieniu przepisów o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich.

[iii] Zagadnienia związane z dobrostanem zwierząt regulują następujące akty prawne:

▪ Dyrektywa 2008/119/WE z dnia 18 grudnia 2008 r. ustanawiająca minimalne normy

ochrony cieląt (Dz. Urz. L 10 z 15.01.2009)

▪ Dyrektywa 2008/120/WE z dnia 18 grudnia 2008 r. ustanawiająca minimalne normy

ochrony świń (Dz. Urz. L 47 z 18.02.2009)

▪ Dyrektywa 98/58/WE z dnia 20 lipca 1998 r. dotycząca ochrony zwierząt gospodarskich

(Dz. U. WE L 221 z 08.08.1998);

▪ Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002

z późn. zm.);

▪ Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 15 lutego 2010 r. w sprawie

wymagań i sposobu postępowania przy utrzymaniu gatunków zwierząt gospodarskich,

dla których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej (Dz. U.

z 2010 r. Nr 56, poz. 344, z późn. zm.).

▪ Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 28 czerwca 2010 r. w sprawie

minimalnych warunków utrzymania gatunków zwierząt gospodarskich innych niż te, dla

których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej (Dz. U z 2010

r. Nr 116 poz. 778).

***

wersja do druku


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi