Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Nie wstydźmy się tego, co stare! 

 

 

" Dobre tracyje zaginęły i wiele czasu i pracy potrzeba, by drogą ewolucji dawne piękno wskrzesić".
Józef Gałęziowski

Co jest piękne, a co nie?

 

Poczucie czy też uczucie piękna jest bardzo indywidualną sprawą i niekoniecznie odpowiada jakimś obiektywnym zasadom estetycznym czy regułom. Być może w szkole wpajają nam zasady, według których dzielimy rzeczy na piękne i brzydkie i być może to wpływa jakoś na nasze odbieranie świata. Ale gdy dorastamy okazuje się, że decydowanie o tym, co piękne nie jest już takie oczywiste. Nie zawsze też ulegamy trendom mody, która próbuje narzucić, co się nam ma podobać. Przeżywamy zachwyt na widok nietypowego połączenia kolorów, materiałów, krajobrazu, choć nie ma to wyraźnego uzasadnienia w regułach i trendach. Czasem po prostu nadajemy jakiemuś przedmiotowi miano pięknego, nie wiadomo dlaczego, tak jakby piękno, które nas uderza, nie dało się ująć w żadną regułę.

Piękno polskiej wsi

Niewątpliwie wiele przejawów tego piękna odnajdujemy na polskiej wsi. Nie tylko w krajobrazie, malowniczym położeniu zabudowań, ale w samej architekturze, narzędziach, przedmiotach użytku codziennego. I jakby więcej przejawów tego piękna widać w przedmiotach starych...

Piękno starej chatki, szopki, studzienki z daszkiem czy żurawia, obdrapanej przez czas kapliczki przydrożnej, mostku ułożonego z belek, podupadającego na sile – młyna czy wiatraka, kuźni, która stoi, choć już nie podkuwa się w niej koni... Pięknem odznaczają się stare naczynia kuchenne, meble, narzędzia rolnicze, ubiory. Wszystkie te przedmioty i budowle bardziej niż współczesne świadczą o kulturze człowieka z dawnych czasów, o tym, że on tę kulturę tworzył na co dzień, że była dla niego czymś ważnym, i że on w swoim planie życiowych spraw i czynności miał to tworzenie piękna na uwadze.

Zadziwia i wzrusza dawne poczucie piękna, drzemiące w ludziach zwykłych, prostych, którzy nie kończyli żadnych akademii sztuk pięknych i nie uczyli się reguł estetyki czy trendów w sztuce. Dawny rzemieślnik w przygotowywanie najprostszych, powszednich przedmiotów, takich jak klamka do drzwi, wiaderko na mleko, korytko dla krowy, czy zasuwka do drewutni wkładał tak wiele uczucia i... czasu. I w tym trudzie i uczuciu drążył to jakieś piękno, które potem miało stać się pięknem dla innych.

To tak, jakby każdy powszedni przedmiot miał się odznaczać nie tylko użytecznością, ale jakimś rodzajem piękna. Drewniane naczynie do robienia masła, żarna do mielenia zboża, sieczkarnia do cięcia słomy lub siana, tara do prania, naczynie do pojenia krowy, młynek do oddzielania plew od ziarna lub ten do mielenia pieprzu, a nawet podłoga, na której stały krowy i konie w stajni. Zamysł artystyczny widać w przekazywanej jeszcze na wsiach tradycji układania zboża w snopkach, koniczyny w kopach, siana w stogach, czy drzewa na opał, w barwnych kolorach pasiek. Tak bardzo żal, że to piękno dziś zanika wraz z odejściem najstarszego pokolenia i zanikaniem tradycyjnego rolnictwa.

Piękno wsi zagrożone

 

Wiele z tych starych przedmiotów, zabudowań i sposobów tworzenia piękna w otoczeniu gospodarstwa wiejskiego – wypiera brzydka i tandetna współczesność. Przeszłość polskiej wsi wywieźli wędrowni handlarze, zbieracze cennego złomu, obcy koneserzy sztuki dawnej. Niektóre przedmioty uchroniły skanseny, muzea czy izby regionalne, ale wiele nie dało się już przewieźć i ocalić. Dawne zabudowania typowej dla danych regionów architektury wiejskiej zakryły współczesne materiały budowlane, kompletnie nieprzystające ani do kultury ani tradycji budownictwa regionalnego. Powszechny już w Polsce siding szczelnie okrywa piękno nie jednej, unikalnie zbudowanej chatki, nie jednej kapliczki i kościoła. Widać nie tylko zniszczenia z powodu naszej burzliwej historii: licznych wojen, najazdów, rozbiorów czy żywiołów, ale także z powodu braku działań konserwatorskich i zaniedbania nas samych – mieszkańców wsi. Może bardziej przywiązujemy wagę do tego, co użyteczne...

Na domiar złego, kultura ludowa wypierana i trochę ośmieszana z perspektywy pędzącego ku nowoczesności miasta dziś dodatkowo przegrywa z kulturą masową. Tradycyjny styl rzemiosła i rękodzieła nie ma szans na rynku, który zalewa nas podobnymi do siebie i nietrwałymi w dodatku przedmiotami. W sklepach serwują nam formy bez cech indywidualności wytopione przede wszystkim w plastiku czy jakimś innym bezdusznym tworzywie: te same plastikowe miseczki, dzbanki, sitka, szczotki do zamiatania, zmiotki i szufelki, plastikowe grabki i cukiernice. Proponowane narzędzia mają nam ułatwić życie, przyspieszyć codzienne czynności. Same tworzone są przede wszystkim w pośpiechu i tak jakby bez potrzeby tworzenia i dawania piękna innym, kupującym. Mają się przede wszystkim sprzedać i dać szybko wymienić na nowe.

A jednak nie da się ukryć, że stary młynek do kawy czy maszynka do mielenia mięsa – nawet jeśli mają dziś po 50 lat, wygrają ze współczesnymi substytutami. Wygrają nie tylko pięknem, ale także trwałością i niezawodnością. Zalety użytkowe dawnych przedmiotów codziennego użytku dobrze znają gospodynie wiejskie. Jeśli robić sernik z prawdziwego zdarzenia to tylko w makutrze, jeśli piec schab to tylko w żeliwnej brytfance (kto taką ma, posiada więcej niż złoto, a im starsza tym lepsza), jeśli kisić ogórki to w kamionce, mielić pieprz – w młynku z korbką, jeśli gotować rosół to najlepiej smakuje ten gotowany na tradycyjnej kuchni. Rzecz ma się podobnie z małą architekturą wiejską, której nie zniszczyły działania wojenne lub pożary albo powodzie. Stare, przedwojenne wiejskie szkoły, świetlice, tradycyjne domy mieszkalne, młyny czy wiatraki – zadziwiają nie tylko pięknem, ale także tym, że jeszcze stoją, podczas gdy niejeden budynek, chociażby z epoki socjalizmu, już dawno pochylił się ku upadkowi. 

Niestety: piękno i jakość rzadko kiedy idą w parze z ilością i pośpiechem, a to są chyba atrybuty współczesności. Czy znajdziemy w sobie taką siłę, by ocalić dawny świat schowany w dużych i małych przedmiotach i pokazać piękno naszej historii i tradycji? Co zrobić, aby dawne piękno dorobku materialnego i duchowego poprzednich pokoleń przeżyło swój renesans w postaci motywów wykorzystywanych w drobnych przedmiotach użytku codziennego, w budownictwie, w wystroju domu, na podwórku, w kościele, wreszcie na polu itd.? Aby nie dało się całkowicie wyprzeć nowoczesności, ale znalazło obok niej godne miejsce?

Jak ocalić piękno przeszłości?

 

Może namówić projektantów wzornictwa przemysłowego, by czerpali z naszych dobrych, ludowych tradycji? W końcu to oni wymyślają kształt i tworzywo, z jakich powstają tysiące łyżek, widelców, dzbanków czy cukierniczek, a także tapet, mebli, różnych elementów dekoracyjnych, które kupujemy w sklepach. Może pomóc lokalnym organizacjom, które realizują programy promocji rękodzieła ludowego, małej architektury wiejskiej i starych zawodów [zobacz przykłady z okolic Sandomierza].

My sami też możemy wiele zmienić i wcale nie musi nas to dużo kosztować. Każde gospodarstwo wiejskie mogłoby otoczyć szczególną opieką choćby jeden drobny przedmiot – relikt przeszłości, nawet jeśli to kamienny saganek, żelazko z duszą, lampa naftowa czy żeliwne drzwiczki do pieca chlebowego i wyeksponować w domu lub na podwórku. Jeśli w naszej miejscowości pozostała jakaś pamiątka przeszłych pokoleń, która wymaga odrestaurowania, jeśli ocalało jakieś stare rzemiosło, które warto przekazać młodemu pokoleniu – zadbajmy o nie. Może naszej troski wymaga przydrożny krzyż, kapliczka, cmentarz, może drewniany mostek, albo dawna kuźnia czy wiatrak. Może to stary park, w którym niegdyś stał dwór, może to tradycyjne narzędzia rolnicze, już nieużywane, którym warto "pomóc" przetrwać? A może tym dorobkiem kulturowym są umiejętności, które posiada grupka dawnych rzemieślników z naszej okolicy: zdunowie, kowale, sznycerzy, garncarze, stolarze? Warto, aby swój zawód przekazali młodemu pokoleniu.

Odnawiając stare kapliczki, pamiętajmy o szacunku dla lokalnego artysty i przeszłości. Mamy na pewno lepsze materiały i narzędzia niż nasi przodkowie. Jednak nie obijajmy ich sidingiem, ani nie przykrywajmy blachą, skoro były pokryte gontem. Jeszcze żyją rzemieślnicy, którzy potrafią odtworzyć dawny styl. Spróbujmy odtworzyć ich zamierzenia, dawną formę, w której próbowali zamknąć piękno. Nie malujmy zardzewiałych krzyży byle jaką farbą, która zakryje wszystkie inicjały i motywy. Kiedy odnawiamy nasz parafialny kościół, zadbajmy o to, by to co stare pozostało w nim utrwalone. Nie wstydźmy się tego, co stare! Nie nadawajmy cech współczesności rzeczom, które mają więcej niż 50 lat. Niech pozostaną prawdziwe, autentyczne i piękne, zgodnie z zamierzeniem ich twórców.

Jesteśmy spadkobiercami dorobku kulturowego poprzednich pokoleń. Są to rzeczy duże, ale też i drobne. Tych pamiątek przeszłości nie posiadają zazwyczaj mieszkańcy wielkich metropolii, którzy korzeni i tradycji szukają między innymi na wsi. Wybierając się na wakacje do gospodarstwa agroturystycznego oczekują wypoczynku na łonie natury, ale także przejawów piękna historii wsi. Są znudzeni nowoczesnością i zmęczeni cywilizacją. Będą zachwyceni wysokim standardem usług turystycznych, które im zaproponujemy, ale także historią miejsca, którą odsłonimy przed nimi w postaci drobnych przedmiotów użytku codziennego, światków, kapliczek, tradycyjnych zabudowań, narzędzi.

Bądźmy dumni z przeszłości, która przejawia się właśnie w tych drobnych i większych przedmiotach. To od nas zależy, co będą oglądać nasze wnuki i co zobaczą zmęczeni cywilizacją i nowoczesnością turyści: czy wieś odnowioną, ale nijaką i przypominającą środowisko miejskie, czy zadbaną, ale ciekawą, unikalną, odpowiadającą kilkusetletniej historii naszego narodu, wierną tradycji, odrębną?

Tekst i fot. Monika Kaczmaryk

Zobacz także stronę: Polska Wieś - Przemijanie

***


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi