Zamknij ten komunikat

Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Na naszych stronach używamy informacji zapisanych za pomocą cookies m.in. w celach reklamowych i statystycznych. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty, takie jak firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W każdej przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce Cookies.

Doradztwo Filmoteka Fotostory Moja Wieś O tym się mówi Postawy Przegląd prasy Powrót do Strony Głównej Biblioteka Poczta Kontakt Forum Atlas Inicjatyw Metoda e-VITA Szukaj
Dostęp, wiedza, zasoby, wykorzystanie, metoda e-VITA
Serwis dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Serwis dla wiejskich organizacji społecznych
Serwis dla przyjaciół zwierząt
Dziedzictwo
Kultura, krajobraz, architektura...

Potrzebujemy kija i marchewki. Rozmowa z Iwoną Solisz, Opolskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków

 

 
Iwona Solisz, Opolski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Przemysław Chrzanowski: - Dlaczego tak trudno o zachowanie dziedzictwa kulturowego na polskiej wsi?

Iwona Solisz, Opolski Wojewódzki Konserwator Zabytków: - Myślę, że podstawowy kłopot mamy z edukacją w tym zakresie. Bodaj najpiękniejsze wsie w Europie mamy we Francji, tam społeczeństwo latami pracowało na to, by zrozumieć, że nie wolno niszczyć tego, co piękne, tego co stanowi o wartości konkretnych miejsc. U nas proces dekapitalizacji, degradacji zabytkowych walorów wsi trwa od dziesięcioleci i niestety nadal się ugruntowuje. Ma to związek z czynnikiem ekonomicznym, ludzie modernizują swoje domy, by obniżyć koszty ogrzewania. Proces ten wydaje się być nieuchronny. My póki co, nie dysponujemy żadnymi narzędziami, by uniemożliwić dewastację prywatnych obejść. W dalszym ciągu poszukujemy złotego środka.

Działamy w porozumieniu z konserwatorami zabytków, środowiskami naukowymi oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych. Staramy się edukować społeczeństwo, wpływać na ich późniejsze decyzje inwestycyjne. Podczas licznych spotkań staramy się wyjaśnić przede wszystkim, co to jest zabytek. Ludzie są zazwyczaj święcie przekonani, że chodzi, co najwyżej o kościół we wsi albo pałac, jeżeli takowy występuje. Mało komu przychodzi do głowy, że zabytkiem może być również wiejska zagroda. Mam wrażenie, że na tej płaszczyźnie trudno będzie nam się porozumieć ze starszym pokoleniem mieszkańców wsi, którzy nie zdają sobie sprawy z wartości kulturowej ich otoczenia. Trzeba w tym momencie zająć się edukacją przysłowiowego Jasia, skoro Jan wydaje się być w tej materii oporny.

Pewnie negocjacje z gospodarzem, który wymienia płot z drewnianego na metalowy są trudne? To, że nowe ogrodzenie będzie trwalsze jest przecież sprawą bezsprzeczną.

- Zacznijmy od tego, że ludziom w ogóle trudno jest coś nakazać. W sytuacji, kiedy stoi za tym urzędnik, opór jest jeszcze większy. A jeszcze gorzej jest wtedy, gdy do działania przystępuje konserwator zabytków, w niektórych środowiskach traktowany jest on dosłownie jak wróg publiczny. Każda forma ograniczenia praw własności budzi sprzeciw, ponieważ ludzie kurczowo trzymają się przekonania, że w obrębie swoich gospodarstw mogą sobie robić, co im się żywnie podoba. Tymczasem zapominają, iż funkcjonują w większej przestrzeni publicznej, której nie wolno zakłócać. Wszyscy chcemy żyć w otoczeniu, które będzie budzić tylko dobre emocje. Dbajmy o to, by wokół nas nie było architektonicznego chaosu, wszak to nasze prawo konstytucyjne.

Skoro dotknęła pani kwestii naszego prawodawstwa, to czy konserwatorzy zabytków marzą o jakimś zapisie, który pomógłby im w codziennej pracy?

- Przydałby się nam dwie rzeczy: z jednej strony marchewka, z drugiej kijek. Marchewką byłby z pewnością zachęty finansowe dla osób podejmujących działania konserwatorskie. Takie możliwości posiadamy wprawdzie już teraz, ale nie dysponujemy pieniędzmi. Chcielibyśmy także uproszczenia procedur pozyskiwania dotacji na prace konserwatorskie, a to z kolei wiązałby się ze zwiększeniem budżetów urzędów konserwatorskich. Duże znaczenie w tym kontekście mają również sprawy podatkowe. Z opłat podatkowych zwolnione mogłyby być te zagrody, w których nie prowadzi się działalności rolniczej, ale mają zachowany zabytkowy charakter. Proszę sobie wyobrazić, że podstawowym powodem rozbiórki większości starych zabudowań na wsi nie jest ich kiepski stan techniczny, a obowiązek ich opłacania. Trzeba zaznaczyć, że jest to podatek niewspółmiernie wyższy od tego, który uiszczają mieszkańcy wsi prowadzący działalność rolniczą.

Marchewkę już mamy, a kijek?

- To oczywiste, że przydałyby się jakieś instrumenty prawne, które pozwoliłyby karać osoby świadomie niszczące spuściznę po dawnych pokoleniach. Życzylibyśmy sobie, żeby obciążenia te były na tyle duże, by egzekucja stawała się skuteczna. Dziś zasądzane są 500-złotowe mandaty dla ludzi, którzy dewastują prawdziwe architektoniczne perełki. To nie jest wystarczający wymiar kary, bo to niczego nie zmienia. Dewastator nie będzie miał żadnych skrupułów i bez zahamowań przystąpi do dzieła zniszczenia.

Wspomniała pani o organizacjach pozarządowych, czy na Opolszczyźnie ich aktywność w zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego jest wystarczająca?

- Specyfiką Opolszczyzny jest to, że funkcjonują tu rewelacyjne Lokalne Grupy Działania oraz Stowarzyszenia Odnowy Wsi, natomiast mniej jest tych organizacji, które są ukierunkowane stricte na dziedzictwo kulturowe. Byłoby świetnie, gdyby powstały pozarządówki zajmujące się organizacją zabytkowej przestrzeni wsi. Wciąż brakuje zaangażowanych w te sprawy społeczników. To nie znaczy, że ich w ogóle nie ma, rokrocznie nagradzamy ludzi opiekujących się lokalnymi zabytkami, wręczamy im odznaki, przyznane przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków.  

Na Opolszczyźnie istnieją jednak miejscowości, które pod względem dbałości o zachowanie dziedzictwa mogą być wzorem do naśladowania. W Rozmierzy na przykład odkuwa się tynki z elewacji, by odkryć kamień wapienny.

- To prawda. Ale podobnych miejscowości jest tutaj więcej. W okolicach Strzelec Opolskich jest sporo zagród, w których eksponuje się tradycyjny budulec, eksponuje typowe dla regionu detale architektoniczne, zachowuje unikatową stolarkę. Ubolewać można jedynie nad tym, że nie są to całe miejscowości, a raczej pojedyncze perełki - takie jak choćby zagroda w Mochowie koło Głogówka. Marzeniem każdego konserwatora zabytków jest to, by wjeżdżając do wsi móc spojrzeć na nią jak na kompletną zabytkową całość. Dziś te zachowane obejścia są niejako wyrwane z kontekstu. Tutaj musimy czerpać z wzorców francuskich, czy niemieckich. 

A co do Rozmierzy, to przez dziesięciolecia nabudowano tam tak wiele współczesnych obiektów, że te, które są dziś hołubione, giną gdzieś w powodzi urbanistycznej nijakości. My staramy się kłaść nacisk na miejscowości, w których proces zmian architektonicznych był nieznaczny. Tam można jeszcze popracować nad zachowaniem charakteru dawnej wsi opolskiej.

Opolszczyzna to pod względem bogactwa dziedzictwa kulturowego szczególny region. Rzadko gdzie na mapie Polski pod kuratelą konserwatora znajdują się całe miejscowości.

- Rzeczywiście Opolszczyzna jest w tej materii wyjątkowa. Nie wolno jednak zapominać na przykład o Podlasiu, gdzie znajdują się przepiękne wioski z zabudową drewnianą. Wracając do Śląska Opolskiego, warto podkreślić, że tutaj dominuje architektura murowana, domy z ceglaną elewacją, z ceramicznymi dachami, z bogactwem charakterystycznych detali. Jest jeszcze coś, czego nigdzie indziej nie znajdziemy: mowa o świetnie zachowanych układach przestrzennych. W większości regionów Polski wsie „rozlały się” daleko poza niegdysiejsze plany urbanistyczne, a to doprowadziło do zatracenia ich dawnego charakteru. Niedawno gościliśmy na naszym terenie wojewódzkich konserwatorów z całego kraju, wszyscy byli pod wrażeniem opolskich zasobów zabytkowych. To skłoniło ich do poszukiwań architektonicznych pamiątek na swoich terenach. Jestem pewna, że te poszukiwania zakończą się niejednym sukcesem.

***


Witryna tworzona i redagowana jest przez zespół Fundacji Wspomagania Wsi